sobota, 5 grudnia 2015

Grom nad Dunajem - strumyk - Raszyn - wrażenia z lektury

<c> gatczyna.blogspot.com
John H. Gill podjął temat działań na polskim teatrze wojennym w sposób jak na zawodowca przystało, sięgając do szeregu źródeł i opracowań, w tym m.in. do pracy Bronisława Pawłowskiego, na którą to wielokrotnie się powołuje czy też Romana Sołtyka.
Autor na przeszło 50 kartach, zawarł syntetyczny opis począwszy od otwarcia obu stron, bitwy pod Raszynem, odwrocie wojsk Księstwa Warszawskiego z Warszawy na prawobrzeże Wisły [z opisaniem np. potyczki pod Grochowem]. Ten etap podzielił na operacje od 25 kwietnia do 20 maja oraz czerwcowe działania wojsk pod Sandomierzem.
W załączniku nr 1 podał sporo rozpisów OdB, w tym periodycznych sytuacji jak np. stan wojska pod Grochowem, Toruniem, Sandomierzem, Zamościem... i `moją` Częstochową. Całość dopełnił w ośmiu mapach/szkicach sytuacyjnych.

W latach 90. ubiegłego wieku, Gill napisał również kilka tekstów;
-From Warsaw to Sandomierz: Contending Strategies and Opening Moves along the Vistula in 1809, [w:] The Consortium on Revolutionary Europe, Selected Papers, pod red. Bernard A. Cook, Kyle O. Eidahl, Donald D. Horward oraz Karl A. Roider, wyd. Tallahassee, 1995, s. 310-317.
-The Battle of Raszyn, 19 April 1809, First Empire, no. 10, March/April 1993.


Autor powołując się w znacznej mierze na ten ostatni artykuł, stworzył opis bitwy pod Raszynem w książce podając w przypisie nr. 36, iż w tym tekście błędnie nazwał strumyk jako Utrata, prostując jako Mrowa.

Naówczas tj. w roku 1809, przez Raszyn przechodził bezimienny *) prawy dopływ Utraty [w XIX wieku znany bardziej jako Mrowa], na planie austriackim ów występował pod nazwą Rno, czy dalej już jako Utrata, Roman Sołtyk nazywa ten ciek wodny Rawką. Współcześnie zaś mówimy o Raszynce.

Niewątpliwie ciekawa sprawa do rozwinięcia, zwłaszcza dla lokalnych historyków/pasjonatów.
Przeczytałem rozdział o walkach na terytorium Księstwa z wielką przyjemnością.

----------
*) Bronisław Pawłowski podaje, że w roku 1809 strumyk ten występował bez nazwy; "Ta bezimienna rzeczka płynęła w kierunku północno-zachodnim pod Jaworową, Raszynem i Michałowicami." [w:] Pawłowski B., Historia wojny polsko-austriackiej 1809 roku, Oświęcim 2015, s. 124.

wtorek, 14 kwietnia 2015

W kamasze - Czyli o rekrutacji do wojska w czasach Króletswa Polskiego, na przykładzie manifestu cesarskiego z 22 listopada 1873 r.

Zgodnie z mocą art. 20 statutu organicznego z 1832 r. [Dziennik Praw Królestwa Polskiego, t. XIV, s. 195], wojsko w Cesarstwie i Królestwie winno było składać się z jednej całości, bez odróżnienia wojsk rosyjskich i polskich. W skutek tego zarząd nad siłą zbrojną w Królestwie przeszedł pod kierownictwo ministerium wojny w Cesarstwie.

Prawidła z 19 Kwietnia/1 Maja 1832 [DPKP, T. XIV, s. 15], ustanowiły w celu zrealizowania poboru do wojska delegacje zaciągowe i komisje zaciągowe.
Skład delegacji:
- oficer niższego stopnia armii czynnej,
- oficer weteranów,
- lekarz wojskowy,
- wójta gminy lub burmistrza w zależności od miejsca dokonywanego spisu; tj. czy w gminie wiejskiej czy w mieście.
Delegacja winna być według przepisów obowiązujących, uczynić pobór do wojska w obwodzie, dla którego była ustanowiona.

Komisje zaciągowe były stwarzane w miastach wojewódzkich, w Warszawie były dwie takie komisje, jedna dla miasta Warszawy, druga dla województwa Mazowieckiego - tutaj przypominam, że dopiero na skutek ukazu z 23 Lutego (3 Marca) 1837 r. [DPKP, T. XX, s. 413], województwa zostały nazwane guberniami, Prezesi Komisji wojewódzkich gubernatorami cywilnymi, a Komisje wojewódzkie Rządami gubernialnymi.
Skład jednak jak i atrybucje rządów gubernialnych nie zostały zmienione, tj. dalej obowiązywały przepisy z 3 Lutego 1816 r./ze zmianą z 30 Marca (11 Kwietnia) 1817 r.

Skład komisji zaciągowej, pod prezydencją Naczelnika wojennego w Województwie:
- Sztabsoficer armii czynnej,
- Sztabsoficer weteranów,
- lekarz wojskowy,
- jeden członek Komisji wojewódzkiej.
Komisje zaciągowe winny przestrzegać aby spis i pobór wojskowych był dokonany przez delegacje bez zwłoki, i zachowaniem ustanowionych przepisów.

Kolejno ustawa z 3/15 Marca 1859 r. [DPKP, t. LIII, s. 251], nakładała obowiązek utrzymywania w ciągłym porządku wykazów spisowych przez burmistrzów i wójtów gmin. Na naczelników powiatów włożone zostały wszelkie obowiązki, dotyczące spisu wojskowego, rewizji, losowania i dostawienia spisowych urzędom rekruckim.
W tym celu przy naczelnikach powiatu był ustanowiony osobny pomocnik do odbywania czynności, dotyczących spisu wojskowego i poboru. W każdym powiecie utworzona była Komisja konskrypcyjna złożona z naczelnika powiatu, pomocnika jego, z lekarza powiatowego i z dwóch obywateli, mianowanych przez Gubernatora.
Do Komisji konskrypcyjnych należała rewizja spisowych i losowanie. Nadzór pod tym względem należał do rządów gubernialnych i gubernatorów cywilnych, zwierzchni zaś nadzór do Komisji spraw wewnętrznych.
Oprócz tego, dla bezpośredniego czuwania nad dokładnym wykonywaniem wszystkich czynności zaciągu wojskowego w KP, ustanowiony był pod bezpośrednim zwierzchnictwem Namiestnika - Inspektor spisu i zaciągu wojskowego. Przy nim byli ustanowieni pomocnicy i kancelaria.

Aleksander Sochaczewski, Branka Polaków do armii rosyjskiej w 1863
Pierwszy pobór do wojska w Warszawskim Okręgu Wojskowym w latach 70. XIX wieku, był przeprowadzany zgodnie z przepisami manifestu cesarskiego z 22 listopada 1873 r. i ustawy o powinnościach wojskowych z 1 stycznia 1874 r. [Zbiór Praw - wydawany po r. 1871, t. IV, s. 17]

Powyższa ustawa stwarzała zarządy poboru: wojskowe gubernialne i powiatowe [art. 81], Gubernialny zarząd składał się pod prezydencją gubernatora, z wicegubernatora, z gubernialnego cnaczelnika wojennego, albo p.o., z prokuratora sądu okręgowego lub jej towarzysza, z stałego członka urzędu gubernialnego do spraw włościańskich i z jednego komisarza powiatowego do spraw włościańskich.
Powiatowy zarząd do czynności zaciągu wojskowego składał się z naczelnika powiatu, z pomocnika naczelnika powiatu do czynności policyjnych, z komisarza do spraw włościańskich, z dwóch obywateli miejscowych, wyznaczonych przez gubernatora na trzy lata oraz z wójta tej gminy lub burmistrza tego miasta [art. 85].

W Warszawie został utworzony zarząd miejski składający się z prezydenta miasta, jako prezesa, z oficera, wyznaczonego przez zwierzchność wojskową, urzędnika ze strony policji i z dwóch obywateli, wyznaczonych przez głównego naczelnika kraju. [art. 87].

Udział lekarzy ogranicza się do udzielenia opinii o zdatności osoby, podlegającej poborowi do służby wojskowej [art. 91].

Zgodnie z manifestem z 1874 r., z każdego 1000 mężczyzny kwalifikującego się do służby wojskowej do armii zostało powołanych 6 spośród nich. W celu zlikwidowania niedoborów powstałych na skutek zmiany zasad poboru z 1869 r. pobrano ponadto dodatkowo spośród 1000 potencjalnych rekrutów jeszcze "0,5" osoby. Losowanie zaś decydowało kto z poborowych będzie służył w wojsku. Wykup naturalnie wchodził w grę, niemniej cena wynosiła 800 rubli.

Wszystkich konskryptów, którzy w 1874 r. podlegali służbie wojskowej było w sumie 18.935, z tej liczby wykupiło się 1052. Do poboru stawiło się osobiście 16.022 poborowych, z tej liczby 15.452 skierowano "w wojska po naznaczeniu", 537 pozostawiono w punktach poborowych z powodu choroby, 8 zdezerterowało, 4 zmarło, 13 na skutek interwencji gubernatorów nie zostało powołanych do wojska, 8 zwolniono w tym roku z obowiązku służby wojskowej.
Do ustalonej liczby 18.935 konskryptów zabrakło zatem 1861.

piątek, 27 marca 2015

Suchary - Czyli jak pod Osiekiem - podczas przeprawy przez Wisłę, feldmarszałek Paskiewicz zarządził budowę 540 pieców...

"Nad Raciążkiem unosiły się kłęby dymów, bijących z 540 ognisk piekarń polowych, w których, z zapasów zbożowych pod-toruńskich, wypiekano suchary dla armii Paskiewicza. Dymy te, jak czarna chmura, zaciemniły horyzont nad Wisłą. Były one poniekąd symbolem: groźbą, piorunami brzemienna chmura - armia rosyjska - ciągnęła na Warszawę, centralne ognisko insurekcji narodowej"
Taki opis wystawił w swoim opracowaniu na str. 209, Józef Frejlich, pt. Przeprawa Paskiewicza przez Wisłę, [w:] "Kwartalnik Historyczny", 1929.

Przeprawa pod "Kępą Dzikowską" w Osieku w roku 1831
Źródło:
Окунев Н. А., История второй половины Польской войны 1831 года, Санкт-Петербург, 1835
W armii rosyjskiej istniały praktyki masowego wypiekania sucharów z mąki, a ponieważ można było je magazynować na dłuższą chwilę i dostarczać w gotowej postaci według zapotrzebowania do oddziałów - to i z tej opcji wojsko Dybicza czy potem Paskiewicza - korzystało.

Pierwszy dowódca wojsk interwencyjnych, zarządził jeszcze przed swoją śmiercią - zbudowanie w Grodnie oprócz istniejących 13-tu rządowych, dodatkowych 29 wielkich pieców. Suchary ładowano na barki, spławiano Biebrzą do Wizny i Narwią do Łomży. Ta sama analogia występowała podczas wojen lat wcześniejszych np. 1828/29. Chleb natomiast, jak sobie przypominam z opracowania Beksrownyja, dla potrzeb codziennych wypiekano w piekarniach polowych; batalionowych i pułkowych.

Wracając jednak do tematu.

Gdy siły główne armii rosyjskiej dn. 19 VII stanęły pod Osiekiem dysponowały zapasami mąki na dni 20, Paskiewicz chciał uzyskać z tego duży i trwały zapas sucharów, który starczałby na dłużej.

Stąd zarządził budowę pod nadzorem dowódcy pułku grenadierów gwardii, gen.-mjr. Szypowa 540 pieców - które wybudowano w przeciągu pięciu dni. Około 5000 ludzi zaprzęgnięto do pracy - po jej ukończeniu jeden piec mógł wypiec w ciągu doby od 3 do 6 czetwierti mąki, czyli od 630 kg do 1259 kg.

Puzyrewski, Okuniew i Smitt podają, że armia rosyjska w ten sposób w przeciągu 5 dni przerobiła na suchary, 10000 czetwierti mąki tj. 2.099.000 kg - starczał ten zapas na dwa tygodnie. Z zamówień zlecanych w Prusach, taką ilość sucharów/ z takiej ilości mąki - uzyskano sumując łączne dostawy z 4 miesięcy...

wtorek, 17 marca 2015

Boremel czy Boreml?

Beresteczko-Boremel, mapa WIG'owska z 1924 r.
Źródło: http://www.mapywig.org/m/WIG100_300DPI/A47_B40_%28Q40%29_BERESTECZKO_300dpi.jpg
Według: Słownika geograficznyego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, pod red. Filipa Sulimierskiego, Bronisława Chlebowskiego, Władysława Walewskiego, t. I, Warszawa 1880, s. 311 *) - dopuszczalne są dwie nazwy zarówno Boremel jak i Boreml - przy czym ta pierwsza jest brana za główną. Kasper Niesiecki wspomina ks. Boremelskich, których linia wygasła w XVII stuleciu. Kolejno na polskiej WIG'owskiej mapie z 1924 roku, widnieje Boremel **): 
http://www.mapywig.org/m/WIG100_300DPI/A47...CZKO_300dpi.jpg

Tak samo generał Dwernicki w swoim memuarze określa tę miejscowość [a Grobicki za nim], Tokarz dla przykładu w indeksie podaje wprawdzie Boreml natomiast w nawiasie - Boremel, Puzyrewski zostaje przy Boremlu.


-----
*) Podczas dwudniowej bitwy zburzony został pałac dziedziców Czackich.
**) Jak można zobaczyć, widać dokładnie obszar między Nowosiółkami a Wyczółkami, gdzie generał Dwernicki rzucał swoje szwadrony do szarż, jedyny obszar na którym mógł wyzyskać teren i atuty swojej jazdy.

Wyprawa Dwernickiego na Wołyń - przyczynek do starcia pod Poryckiem [niedaleko Ryk] 11 kwietnia 1831 r.


Pod Poryckiem dwa dywizjony [trzecie] naszej jazdy z 2 p.uł. i 4 p.s.k. zaskoczyły cztery szwadrony? Kargopolskiego pułku dragonów.
Od frontu zaatakowało pięć plutonów z dywizjonu 4 p.s.k. które zmieszały ariergardę, tj. tę część która ubezpieczała pojenie i karmienie koni. Resztę dokonał atak ułanów, który po natarciu czołowym strzelców konnych, uderzył w bok rosyjski.


Starcie nie zostało opisane w pracy Smita pt. История Польского восстания и войны 1830 и 1831 годов, t. 2, Санкт-Петербург 1863, str. 194-196.
Aleksander Puzyrewski, Wojna polsko-ruska 1831, Warszawa 1899, s. 193, oraz Wacław Tokarz, Wojna polsko-rosyjska 1830 i 1831, Warszawa 1993, s. 292 napomknęli o tej potyczce, czas określili jako 11 kwietnia [23 kwietnia według starego stylu], według Tokarza do niewoli dostało się ok. 200 jeńców [wziął je ze wspomnień Dwernickiego, niemniej tamten podawał liczbę 216 jeńców, 240 koni i mnóstwo bagażu..], według Puzyrewskiego 150.

Jerzy Grobicki w swoim artykule pt. Wyprawa Dwernickiego na Wołyń w 1831 r. - geneza wyprawy wołyńskiej, "Przegląd Kawaleryjski" 1930, nr 11-12, s. 302-303, ową affaire przypisuje pod datą 12 IV[24 IV] - nie wiem jednak z czego on to bierze? -Dwernicki w swoim przewodzie rozpoczętym na str. 79 swoich wspomnień - Pamiętniki jenerała Dwernickiego, Lwów 1870 - dowodzi że starcie miało miejsce 11 IV.. Grobicki pisze że wzięto do niewoli 5 oficerów oraz 150 szeregowych.

Stefan Przewalski, w swoim artykule Bitwa pod Boremlem 15–20 IV 1831 r., Studia i Materiały do Historii Wojskowości”, t.9, 1963, z. 2, naturalnie nie objął ramami czasowymi tego starcia.

Pan Dariusz Ostapowicz w swojej rozprawce podaje całość za Pawłowskim, który to podaje za Dwernickim.

Niemniej cieszę się bo historia Kargopolskiego pułku już do mnie "jedzie".
A to dzięki Siergiejowi Siergiejewiczowi i skanerom z dotacji przyznanej jeszcze naówczas przez premiera Władimira Władimirowicza.

wtorek, 10 marca 2015

Relacja mjr Tomasza Świtkowskiego o wzięciu reduty Nr 54 [Ordona] dn. 6 IX 1831 r.

Major Tomasz Świtkowski, dowódca II baonu 10 pułku piechoty liniowej *) w swoich wspomnieniach pt. O wzięciu Woli dnia 6 września 1831 roku : sprostowanie opisów generałów Umińskiego i Sołtyka : z planem pola bitwy, wydane w Paryżu roku 1833, opisał upadek reduty Nr 54, początkowo widząc walkę z oddali znajdując się jeszcze w rogatkach na Czystem, niemniej po wybuchu składu prochu, dostał rozkaz udania się na miejsce i obaczenia sytuacji w bliskości. Relacja zawiera ciekawości w kwestii heroizmu "poległego" Ordona, którą zrelacjonował Sołtyk, ten sam który mylnie ocenił kolumny i armaty rosyjskie jako swoje, tuż po zdobyciu dzieła Nr 54. Po tym fakcie II baon 10 ppl, dostał rozkaz do wymarszu w stronę Woli.
"Po wzięciu tej baterii [Nr 57], nieprzyjaciel siły swoje rozwijać zaczął do obsaczenia Woli, wymierzając swój cały atak na redutę N. 54 i 55, a dla zakrycia tego ruchu 40 armat wielkiego kalibru do Woli strzelać rozpoczęło.
O godzinie wpół do szóstej nieprzyjaciel zbliżył się do baterii N. 54; lecz tam przyjęty silnym ogniem zwrócił się raptem na lewo i baterię 55 opanował, która żadnej nie miała załogi, lecz ta bateria z położenia swego stała się nam bardzo szkodliwą, gdyż nieprzyjaciel znalazł się w tyle reduty Woli i był zakryty od strzałów baterii N. 54. - Kto by mógł uwierzyć, że w drugiej linii, kiedy te ataki i zajęcia działy się przed nami, trwała największa obojętność. - Bateria N. 23 i cała Artyleria piesza liniowa stała spokojnie, piechota i kawaleria spoczywała, słowem jak żeby pierwszej linii z drugą żadnej nie było styczności. - Nareszcie o godzinie szóstej przyjechał do baterii N. 23 Jenerał Sołtyk dowódca artylerii wałowej; za nim niżsi i wyżsi Oficerowie. - Wstąpił w nas duch wojowniczy; rozumieliśmy że nasze wszystkie działa grać zaczną, że redutę N. 54 która wkrótce po ich przybyciu została utracona odbierzemy, albo ją kule nasze rozdrzazgają na miazgę z jej moskiewską załogą. - Jako żywo. Nasi Jenerałowie przypatrywali się przez długie lornety na krwawe boje pierwszej linii, i my z nimi patrzyliśmy spokojnie, jak na dziwowisko wcale do nas nienależące, a te kule i granaty co przelatywały z baterii do baterii i śmierć naszym zadawały, nie trwożyły nas bynajmniej, bo nie do nas były wymierzane. - Nareszcie wszystkich raptem zwróciła się uwaga na redutę N. 54 i każdy krzyknął z uniesieniem: Magazyn prochu wyleciał w powietrze; wtem nowa ciekawość. - Jenerał Węgierski zwrócił się do mnie jako do Oficera od służby, abym jechał jak najśpieszniej dla dowiedzenia się; pojechałem do niej jak tylko koń mój mógł wyskoczyć. Już dobiegając do mety, spostrzegłem równie biegnącą Rosyjską piechotę pojedynczo i bez porządku z tyłu artylerii swojej, do opanowania prochem uszkodzonej reduty, którą z łatwością zdobyli i zaraz ich artyleria stanęła na prawo i na lewo. - Po rozpoznaniu co się stało z redutą, powróciłem nazad dla zrobienia raportu i to com widział z najmniejszymi szczegółami memu Jenerałowi Brygady opowiedziałem; lecz oba Jenerałowie nie dali mi wiary.
Najbardziej sprzeciwiał mi się jen. Sołtyk, dowodząc wyraźnie, że widział przez lunetę Wojsko Polskie, Wojsko nasze wchodzące na reduty, że ta artyleria co stoi na prawo i na lewo jest także nasza; stąd rozpoczęła się ogólna sprzeczka, każdy sądził jak mu się podobało. Po prostu mówiąc, bawiliśmy się przy największym milczeniu naszych armat.
Odwołuję się do Haczewskiego i Wysockiego Majorów; gdyż ta sprzeczka była w przytomności ich stojących na wale baterii N. 23. Tymczasem to Wojsko mniemane Polskie, przyszedłszy do porządku, zwinęło się w kolumny, mając 30 armat prosto maszerowało ku nam.
Nieczynność naszej artylerii i piechoty stojącej na Czystem w rezerwie tak ośmieliła Wojsko Rosyjskie, że pomimo zaciętej walki pod Wolą, spiesznie dążyło do zajęcia baterii N. 23 leżącej na drugiej linii umocnienia na Czystem.
Dopiero gdy to Wojsko podług sądzenia Sołtyka nasze, zbliżyło się na pół strzału armaty i rozwijać się zaczęło do boju; była już godzina siódma, gdy Jenerał Dywizji Bogusławski od rogatki Powązkowskiej dobiegając na koniu, z gniewem wołać począł na Jenerała Sołtyka w te słowa: >> Co pan u diabła robi, dlaczego nie każesz strzelać? czy chcesz żeby nieprzyjaciel wszedł do Warszawy? <<" **)

Wymowny jest to opis, tyczący wsparcia I i II linii umocnień w początkach zwarcia.

Niemniej równie ciekawa jest relacja tycząca samego Ordona:
"Co się tyczy Ordona, powieść Jenerała Sołtyka jest bajeczną, gdyż Ordon był ze mną w niewoli w Nadrzynie, stałem w jednej z nim izbie; był wprawdzie opalony prochem, lecz sobie nie przyznawał żadnego heroizmu wysadzenia się prochem w powietrze, owszem powiadał nam że kanonier Nakrut posłany po proch do magazynu, wszedł z lontem zapalonym i tym prostym sposobem przez niedołężność wysadził magazyn w powietrze i sam zginął. Nieprzyjaciel korzystając z tego przypadku pośpieszył ku baterii i onę zabrał. Później gdy Rosjanie weszli do Warszwy pporucznik Ordon za staraniem Ojca swego wyszedł z niewoli z Nadrzyna, jest zdrów i mieszka przy swej familii w Warszawie" ***)

----------
*) Zgodnie z postanowieniem dyktatora gen. Chłopickiego z 10 stycznia 1831 r., miano powołać 16 nowych pułków piechoty, w każdym województwie po dwa.
Zatem województwo krakowskie wystawiło 1 i 2 krakowski pułk piechoty, każdy złożony z trzech batalionów. Piętnaście dni po tym rozporządzeniu, 20 stycznia [Chłopicki naówczas już nie był głównodowodzącym, zrezygnował dn. 17 stycznia, a 20 dowództwo objął gen. Michał Radziwiłł], wszystkie 'wojewódzkie' pułki opatrzono kolejną numeracją pułków piechoty i tak owe krakowskie nr 1 i 2 zmieniły nazwę na 9 i 10 pułk piechoty liniowej [dalej skrót ppl].
Początkowo kadra oficerska 10 ppl, była następująca:
Dowódcy:
Pułk: mjr Spytek Jordan [dymisjonowany z 8 ppl]
I batalion: kpt. Gabriel Siemoński [dymis. z 4 ppl]
II batalion: kpt. Dionizy Zieleniewski [ dymis. z korpusu weteranów czynnych]
III batalion: kpt. Konstanty Bobrownicki [dymis. z 1 pułku strzelców pieszych]
W toku działań wojennych następowały zmiany na stanowiskach dowódczych i tak w 10 ppl, 17 kwietnia dowódcą został mjr Piotr Wysocki. Dotychczasowy dowódca, Jordan Spytek, zmarł z ran odniesionych 17 IV w bitwie pod Woronowem. Wysocki dostał się do niewoli 6 IX podczas pierwszego dnia szturmu wojsk rosyjskich Warszawy. Do końca wojny pułkiem dowodził ppłk Stanisław Jabłoński.
**) Świtkowski T., Op.Cit., s. 8-13
***) Op.Cit., s. 13

piątek, 6 marca 2015

Ordre de Bataille wojsk rosyjskich w bitwie pod Małgoszczem 24 lutego 1863 roku

Mapa poglądowa, tycząca marszrut trzech rosyjskich kolumn.<c> gatczyna.blogspot.com
Ordre de Bataille *)

-Kolumna płk. Czengerego - wyruszyła w dniu starcia o 3 nad ranem z Kielc:
3 roty 25 Smoleńskiego p.p.,
Szwadron 3, Noworosyjskiego p. drag., **)
2 działa,
-Kolumna podpułkownika sztabu generalnego Dobrowolskiego [był szefem sztabu 7 DP] nadchodziła z Chęcin, kierując się przez wieś Mosty na Bolmin:
3 roty 26 Mohylewskiego p.p.,
Szwadron 2, Noworosyjskiego p. drag., **)
2 działa
-Kolumna majora Golubowa - atakowała od strony Jędrzejewa:
3 roty 20 Halickiego p.p.,
15 kozaków.

Razem: 9 rot piechoty, 2 szwadrony i 4 działa, tj. ok. 1500 żołnierzy. Artyleria jeżeli chodzi o Dobrowolskiego i Czengerego pochodziła z 7 Brygady Artylerii. ***)

Pozdrawiam,
Marcin

Zestawiłem na podstawie:
*) Максутов В.П., История 25-го пехотного Смоленского полка за 2 века его существования (1700-1900 гг.), Санкт-Петербург 1901, s. 929
**) Потто В. А., История Новороссийского драгунского полка 1803-1865, Санкт-Петербург 1866, s. 309, 310
***) Radomski Oddział Wojenny, pod dowództwem naczelnika generała Uszakowa, obejmował swoim zasięgiem gubernie: radomską, kielecką oraz część piotrkowskiej.
Główne działania Langiewicza w tym bitwy pod Miechowem jak i Grochowiskami miały miejsce na tych terenach. Od początku też OdB tego Oddziału stanowiły pułki 7 dywizji piechoty oraz jeden z 5 dp [20 Halicki p.p] + artyleria + jeden batalion [2-gi] saperów. W skład kawalerii regularnej przydzielonej do radomskiego oddziału: wchodził tylko Noworosyjski pułk dragonów. Nieregularna jazda obejmowała kozaków z 3 Dońskiego pułku.

wtorek, 3 marca 2015

Kapitan Henryk Krasiński 1804-1876 - pochowany na londyńskim cmentarzu St Patrick w Leyton

Henryk Krasiński, był kuzynem Zygmunta, literatem a podczas wojny 1831 oficerem artylerii [według Miscellanea z lat 1800-1850, t. 2, Wrocław 1967], inne źródła podają że był oficerem kawalerii. 

Leonard Niedźwiecki w Listach Wybranych z lat 1832-1839, który w stopniu chorążego został wcielony do 23 pułku piechoty podczas trwania wojny polsko-rosyjskiej z 1831 r. i przez pierwszą część emigracji urzędował w Londynie [pracował m.in. w kancelarii księcia Adama Czartoryskiego], utrzymując jednocześnie stale kontakt z emigracją w Paryżu; zwłaszcza z Eustachym Januszkiewiczem i Księgarnią Polską. Potem związał się z Władysławem Zamoyskim, którego to został sekretarzem w 1839; pod koniec zresztą tego roku osiadł na stałe w Paryżu i związał się z Hotelem Lambert.

I to tenże Niedźwiecki w liście do Januszkiewicza wysłanym z Londynu dnia 27 czerwca 1839 r. [w czwartek], scharakteryzował rzeczonego Henryka:

"Nie ma jej jeden Henryk Krasiński, wszędzie zarówno nieszczęśliwy. Czy uderzy w strunę miłości, to same ciernie, przeszkody; czy w strunę literatury, to same zawody, ba, nawet przesądy. Nigdzie wyrozumiałości. Krasiński mniej godnych szczęśliwymi znajduje; siebie nigdy między nimi.
Co za spiknienie losu!
Np. ma piękne niedrukowane działo Gonta *), jak sam powiada - olbrzymie, blaskiem swoim przechodzi wszystko, co świat widział; Towarzystwo jednak Literackie tutejsze drukuje poezje Olizarowskiego. Jest to niemały powód smutku Krasińskiemu, którego wcale poezje nie obchodzą, a tym bardziej poezje Olizarowskiego. Jednakże jakoby los uwziął się prześladować go do ostatka, nie tylko że Towarzystwo nie daje mu pieniędzy na drukowanie jego prześlicznego Gonty, jak dało Olizarowskiemu na drukowanie jego poezji, ale nawet nie chce w inny sposób przyjść mu w pomoc, jak przyszło Gnorowskiemu.
Towarzystwo nie dało Gnorowskiemu pieniędzy na drukowanie, to prawda, ale po wydrukowaniu zapisało sobie 30 czy 50 egzemplarzy jego dzieła.
Gona nie ma takiego szczęścia. Krasiński dziwi się smakowi świata, wcale go nie pojmuje. Przy tym sława literacka u Krasińskiego ściśle jest powiązana z powodzeniem na polu miłośnym w Anglii.
Któż nie wie albo się tego nie domyślił, jeśli sam tego od niego nie słyszał, że Batalia kircholmska **) dla samych Angielek jest napisana. I tu spiknienie losów: mało go czytają i stąd kochać go nie chcą. To rzecz niesłychana - Krasiński nie wystawia wzbudzenia dla siebie miłości w jakiej bogatej Angielce. Prawda, jest to oryginalny pomysł co do celu tak sobie położonego. Alboż wolno to naganiać, kiedy geniusz pytał się, jakimi ma rządzić się prawidłami? Krasiński, nie sięgając wysoko, nie kładł jednakże siebie nisko. I żeby cel przyspieszyć swego dzieła, zabrawszy je, sam swoją osobą pojechał do Anglii, a dzieło za nim.
Niepowodzenie jednakże swoje przyznaje czarom.
Jest tu drugi Krasiński, Walerian Krasiński. Henryk Krasiński wielkie ma podejrzenie na Waleriana Krasińskiego, że ten mu, gdzie może, psuje interesa, używając tego samego nazwiska, takiegoż tytułu, z małoznaczną różnicą imion. Owóż źródło niepowodzenia.
Na nieszczęście duana tutejsza także należy do spisku przeciw nieszczęśliwemu, choć nieupadłemu Henrykowi Krasińskiemu.
Owóż ta douana szalona ma w swoich prawach, że kto nie wykupi w pewnym danym czasie artykułów złożonych u siebie, artykuły te po upływie tego czasu sprzedane będą publicznie.
Nieszczęście stale Henryka prześladujące i tu chciało, aby Batalia kircholmska w mnogich egzemplarzach właśnie w takim znalazła się przypadku."


-----------------------
*) Krasiński H., Gonta: An Historical Drama in Five Acts, London 1848 - do pobrania: https://ia601405.us.archive.org/4/items/gon...c00oakegoog.pdf

**) Na kanwie jego pozycji pt. Bataille de Kircholm, ou l'amour d'une Anglaise, Paris 1836

niedziela, 1 marca 2015

Dariusz Ostapowicz - Boreml 1831 - uwaga tycząca liczebności wojsk rosyjskich do bitwy Boremlem z 19 IV 1831 r.

Pan Dariusz Ostapowicz w swojej książce na str. 110 podaje taką oto wykładnię sił rosyjskich: "Rosjanie dysponowali siłą 11 tysięcy żołnierzy (25 batalionów piechoty, 30 szwadronów jazdy, 6 sotni kozaków, 33 działa)" - po czym daje odniesienie do rozprawy Stefana Przewalskiego, Bitwa pod Boremlem 15–20 IV 1831 r., Studia i Materiały do Historii Wojskowości”, t.9, 1963, z. 2, s. 242.

Rzecz w tym że jest to dowodzenie płk. dypl. Jerzego Grobickiego a nie p. Przewalskiego, podane [w:] Wyprawa Dwernickiego na Wołyń w 1831 r. - geneza wyprawy wołyńskiej, "Przegląd Kawaleryjski" 1930, nr 11-12, s. 313

To co zastanawia to przypis, który umieścił p. Ostapowicz do tego zestawienia w którym zapodał wyliczenia Wacława Tokarza tj. "W. Tokarz w Wojnie 1831 r. pomniejsza siły rosyjskie do 14 batalionów piechoty, 30 szwadronów i 24 dział; na prawym brzegu Styru umieszcza 1500 piechoty, 1000 jazdy i 12 dział."

Otóż Autor pogmatwał tutaj trochę 'rachunki', sam bowiem podaje w tym konkretnym miejscu ogólną ilość wojska rosyjskiego [bez podziału na lewo-prawobrzeże Styru] a w przypisie daje odniesienie do Wacława Tokarza, który akurat na stronie 294, gdzie opisuje bitwę pod Boremlem - ten rozdział sił umieszcza.
Niepotrzebny to zabieg bo stronę wcześniej, Wojny polsko-rosyjskiej.., Tokarz wyraźnie pisze, iż "..łączne siły Rudigera wynosiły: 21 batalionów, 30 szwadronów, 6 secin, 36 dział, tj. 11000 bagnetów i szabel."

W historiografii przyjęło się za sprawą analizy dokonanej przez Jerzego Grobickiego, że Tokarz popełnił tutaj lapsus, polegał on na tym iż wziął OdB wojsk rosyjskich z dnia 13 IV stojących pod Krasnem i nie uwzględnił późniejszych uzupełnień korpusu Rudigera, które to wystąpiły nawet w dniu bitwy tj. 19 IV nadeszła 2 brygada 10 dywizji piechoty [4 baony] - 21 + 4 = 25

Dotarcie do zestawienia z Krasnego jest proste.

Jak się można domyśleć podstawę stanowi tutaj opracowanie Aleksandra Puzyrewskiego, pt. Wojna polsko-ruska 1831, Warszawa 1899 [KiW Kraków 1988], s. 193:

Autor podaje tam iż Rudiger zebrał siły w liczbie:
- 2-ga i 3-cia bryg. 11 dp,
- 1-sza i 3-cia bryg. 10 dp
Razem: 5300 bagnetów
- 3 rezerwowe bataliony 25 dp - 1000 bagnetów
- pułk Jelecki piechoty [1-szej bryg. 11 dp] - 650
Razem piechoty: 6950
- 1-sza bryg. 3 dywizji huzarów - 1510 szabel
- pułk ks. Oranii [2-giej bryg. tejże dywizji] - 800
- 1-sza bryg. dywizji dragonów - 92
- kozaków 600
Razem jazdy: 3830
Wszystkiego: 10780

Sprawdziłem w opracowaniu niemieckiego historyka Smita, История Польского восстания и войны 1830 и 1831 годов, Санкт-Петербург 1863, t. 2, s. 181 - Puzyrewski podał dokładnie te same dane [bazował na nim], niemniej również i on w tym podziale nie daje liczby baonów.

P.S. Mój pierwszy opis --> KLIK jest dość chaotyczny, bo i też wcześniej sprawą tej bitwy się nie zajmowałem w szczegółach i nie znałem/nie pamiętałem opinii głównych historyków wojny 1831 - dopiero kwerendę czyniłem.
Niemniej po przejrzeniu i zapoznaniu się z opracowaniami w tej kolejności: Smit, Puzyrewski, Tokarz, Grobicki, Przewalski -> Ostapowicz, już całość sobie poukładałem.

Na tę chwilę wszystko.

środa, 25 lutego 2015

Ordre de Bataille wojsk rosyjskich w bitwie pod Grochowiskami 18 marca 1863 roku

Wojsko rosyjskie przed starciem pod Grochowiskami było podzielone na cztery kolumny.
Podstawę operacyjną dla tych wojsk stanowiły miejscowości [1] Leszcze; [2] Działoszyce; [3] Stopnica [Mapa poglądowa Nr 1].

W starciu z powstańcami brały udział pododdziały z 7 Dywizji Piechoty: pułki: 25 Smoleński [8 rot], 27 Witebski [2 roty], jedna rota z 7 batalionu strzelców, oraz jedna rota z 20 Halickiego pułku przynależnego  do 5 Dywizji Piechoty [razem 12 rot]; 3,5 szwadronu Noworosyjskiego pułku dragonów z 2 Dywizji Kawalerii, 1,5 sotni kozackiej, 6 dział z dwóch baterii 7 Brygady Artylerii należącej do 2 Dywizji Artylerii [przydzielonej do działań z 7 DP]. 

Nr 1: Dyslokacja wojsk rosyjskich do bitwy pod Grochowiskami 18 marca 1863 r.
<c> gatczyna.blogspot.com

Ordre de Bataille

Pułkownik Onufry Osipowicz Czengery, dowódca 25 Smoleńskiego pułku piechoty w okresie 1860-1863
Źródło: Максутов В.П., История 25-го пехотного Смоленского полка за 2 века его существования (1700-1900 гг.),  Санкт-Петербург 1901 s. 1038
[1] Leszcze: 

Kolumna płk. Onufrego Osipowicza Czengerego,  dowódcy 25 Smoleńskiego pułku piechoty [dalej p.p.] - w rodzimej literaturze spotykałem się z błędnie zdefiniowanym jego imieniem jako.. Ksawery..]:
1)  Piechota:

Cztery roty Smoleńskiego p.p.:
- 2 rota / I baonu,
- 5/II,
- 10/III.
Jedna rota Halickiego pp:
- 7/II
2)  Kawaleria:
- 2. i 4. szwadron Noworosyjskiego pułku dragonów [dalej p. drag.].
- 65 kozaków.
3) Artyleria:
- 4 działa z 6 baterii, 7 Brygady Artylerii.
Kolumna mjr. Bentkowskiego [nie mylić z Władysławem, szefem sztabu Langiewicza]:
1) Piechota:
Trzy roty Smoleńskiego p.p.:
- 8/II,
- 11/III,
- 12/III.
2) Kawaleria:
- 0,5 szwadronu Noworosyjskiego p. drag,
- 20 kozaków.

[2] Działoszyce:

Kolumna mjr. Jabłońskiego:
1) Piechota:

- 1 rota 7 strzeleckiego batalionu,
- dwie roty z Witebskiego p.p.
2) Artyleria:
- 2 działa z 2 baterii pozycyjnej, 7 Brygady Artylerii.

[3] Stopnica:

Kolumna mjr Zagrjażskiego:
1) Piechota:

Dwie roty Smoleńskiego p.p.:
-3/I,
-7/II.
2) Kawaleria:
- 1 szwadron Noworosyjskiego pułku dragonów,
- 25 kozaków.

Razem: 12 rot piechoty, 3 ½ szwadronu, 1 ½ sotni kozackiej, 6 armat.

Zestawiłem na podstawie:
1) Гескет С. Д., Военные действия в Царстве Польском в 1863 году, Варшава, s. 125
2) Максутов В.П., История 25-го пехотного Смоленского полка за 2 века его существования (1700-1900 гг.),  Санкт-Петербург 1901, s. 937

poniedziałek, 23 lutego 2015

Armia Imperium Rosyjskiego w wojnie 1863 roku - pierwszy okres reform Dymitra Aleksiejewicza Milutina

gen. Dymitr Aleksiejewicz Milutin
Jedno z głównych źródeł wiedzy jeżeli chodzi o działania armii rosyjskiej tłumiącej polski zryw niepodległościowy roku 1863 stanowi opracowanie Giesketa pt. Wojennyie diejstwija w Carstwie Polskom w 1863 godu. Naczało wozstanija (janwar’, fiewral’ i pierwaja połowina marta), sostawił S. Gieskiet pod riedakciej gienierał-liejtnanta A. Puzyrewskiego, Warszawa 1894..
 

Swego czasu podałem OdB [bez artylerii i sotni kozackich - te w przygotowaniu] za styczeń 1863;
[1] Część 1 - Gwardia
[2] Część 2 - 4. Dywizja Piechoty
[3] Część II/B - 5. Dywizja Piechoty
[4] Część II/C - 6. i 7. Dywizje Piechoty

Tu pojawia się jednak szereg pytań, odnośnie organizacji armii rosyjskiej, choćby na poziomie taktycznym podczas wojny roku 1863. 

Nowy minister wojny gen. Dymitr Aleksiejewicz Milutin pod koniec 1861 zaordynował iż armia rosyjska w czasach pokoju winna mieć stan ok. 800 tys. żołnierzy, natomiast na wypadek wojny etaty miały ulec zmianie do 1 410 027 żołnierzy. Był to punkt wyjścia dla szczegółowych ustaleń komisji gen. Dannenberga obradującej od 1862 roku.
Cały proces trwał przeszło dekadę, a oficjalne jego zakończenie przyjmuje się na rok 1874 [niemniej jak podaje raport gen. Pawła Jewstafiewicza Kotzebue, dowódcy Warszawskiego Okręgu Wojskowego za ten "kończący" reformy okres, nie udało się dokonać jednej z głównych bo kwaterunkowych zmian. Większość pułków liniowych jak po dawnemu kwaterowała rozrzucona na sporym obszarze po mieszkaniach prywatnych. Budowa koszar po większej części zakończyła się dopiero na przełomie XIX/XX wieku]

Niemniej i przed Milutinem, dokonano kilku doraźnych zmian, które uwidoczniły się w działaniach wojennych roku 1863.
Wojna lat 1853-56 ukazała, jak podaje w swojej monografii Bieskrownyj, Russkaja armia i fłot w XIX wiekie, Moskwa 1973, str. 45, iż np. piechota miała wyraźne braki ilościowe. Okres od 1856/57 do końca 1861 roku, zakończył przedwstępną fazę, przede wszystkim dodając trzeci batalion, zaczynając od gwardii a kończąc na pułkach piechoty liniowej *), zwiększyła się też liczba batalionów strzelców, czy też liczba dywizji piechoty [z 18 do 21], sformowano 4 batalion, który oficjalnie nazywano 4 [IV] rezerwowym batalionem **), stacjonującym po dawnemu w "ojczystym" mieście danego pułku.

I tak pod koniec 1861 r. piechota składała się z:
-10 gwardyjskich i 14 grenadierskich pułków w trzy-batalionowym składzie,
-72 pułków piechoty również w trzy-batalionowym składzie,
-na Kaukazie, zreformowano 4 pułki grenadierskie i 12 piechoty do stanu pięciu batalionów,
-Do powyższego należy dodać 28 batalionów strzelców [3 gwardyjskie, 3 grenadierskie, 18 armijnych i 4 kaukaskie - potem przeformowane w pułki, które łączone były w oddzielne brygady strzelców],

Całość zamykała się w 3 dywizjach gwardii, 4 grenadierskich, 21 piechoty.

Pozdrawiam,
Marcin

--------------------------
*) Organizacja pułku piechoty w wojnie roku 1863 poza dodaniem trzeciego batalionu występowała podług reformy cesarza Mikołaja z 1833 roku.
Każdy batalion był w składzie 4 rot, każda rota składała się z 230 żołnierzy, 24 podoficerów i 4 oficerów - w batalionie było zatem 920 żołnierzy i 96 podoficerów/oficerów. Oddzielne pułki [stacjonujące m.in. na kaukazie] czy bataliony strzelców miały ten sam systemat, z tą różnicą iż w rocie zamiast 24 było 20 podoficerów. 


**) Składał się z 870 żołnierzy i 21 oficerów, dzielił się na 5 rot; 1 strzelecka, 4 liniowe, podczas wojny liczba żołnierzy i odpowiednio oficerów wzrastała do wartości 1074 bagnetów i formowano z nich dywizje rezerwowe [co nie nowe], tj. z każdego korpusu 12 batalionów tworzyło jedną dywizję rezerwy

sobota, 21 lutego 2015

O ziewaniu

© Marcin F. Michalski - gatczyna.blogspot.com




SCENA Z "FAUSTA"
Aleksander Puszkin

FAUST
Nudzę się, czarcie.

MEFISTO
Trudno, Fauście!
Takie już są człowiecze dzieje
I nie uniknie ich nikt z ludzi.
Każdy rozumny stwór się nudzi:
Ten - z pracy, tamten - że gnuśnieje;
Jeden się szczęścia nie doczekał,
Inny go zaznał ponad miarę,
I każdy ziewa, ale żyje -
I wszystkich grób ziewając skryje,
Więc i ty ziewaj. 

Przełożył: Julian Tuwim

czwartek, 19 lutego 2015

Jak oceniać naczelnych wodzów wojny roku 1831?

Niejako w nawiązaniu do mojego poprzedniego wpisu z dnia dzisiejszego, poświęconemu ocenie jaką wystawił gen. Klemens Kołaczkowski, gen. Ignacemu Prądzyńskiemu: http://gatczyna.blogspot.com/2015/02/opinia-generaa-klemensa-koaczkowskiego.html, oraz do notacji z dnia 11 lutego dotyczącej moich uwag odnośnie oceny głównodowodzącego armią rosyjską feldmarszałkowi Paskiewiczowi: http://gatczyna.blogspot.com/2015/02/feldmarszaek-iwan-fiodorowicz.html

Postawiłem sobie pytanie, czy została opracowana kiedykolwiek metoda oceny polskiej generalicji uczestniczącej w wojnie roku 1830?

gen. Jan Skrzynecki

Gdy Jan Skrzynecki w okresie 1815-1830 przez trzy lata był dowódcą batalionu, a przez kolejne dwanaście był dowódcą pułku, Iwan Dybicz przez pierwsze osiem lat pełnił obowiązki szefa sztabu 1 armii, kolejno przez cztery lata szefa sztabu generalnego, przez rok był pełnomocnym przedstawicielem imperatora przy armii Wittgensteina, walczącej na Bałkanach, którą to przez następne dwa lata dowodził.

Paskiewicz, miał nie gorsze obycie na wysokich szczeblach, 10 lat dowódca dywizji [w tym wojna 1812 gdzie dowodził 26 dywizją piechoty w VII korpusie Rajewskiego], 5 lat korpusem i prawie dwa lata armią.

By unaocznić różnice, poniżej zaprezentuję wyniki badania, które opierają się na punktowym systemie porównania umiejętności i doświadczeń poszczególnych generałów, który polega na przeliczeniu pewnych, jednolitych elementów składających się na doświadczenie i umiejętności wojskowe. Metodę stworzył dr Marek Tarczyński, na potrzeby swojej rozprawy pt. Generalicja Powstania Listopadowego.

Wykładnia badania jest czytelna, dzieli się na dwa okresy, tj. wojny i pokoju, badany generał otrzymuje określą sumaryczną pulę punktów po przeliczeniu każdego roku z jego służby, studiów czy pracy teoretyczno-wojskowej.

W całym stosie ocenie podlega służba od dowodzenia batalionem począwszy a na armią skończywszy, do tego dochodzą zmienne takie jak: udział w bitwie i potyczce, ukończone szkoły wojskowe, studia i prace teoretyczne z dziedzin wojskowości.

Według tej metody badawczej Autor otrzymał następujące wyniki:

Naczelni wodzowie armii polskiej [pierwsza trójka]:
[ okres wojny | okres pokoju | razem ]

1) Jan Krukowiecki  | 65 | 41 | 106 
2) Józef Chłopicki | 79 | 12 | 91 
3) Kazimierz Małachowski  | 69 | 12 | 81
.
.
6) Jan Skrzynecki  | 23 | 27 | 50

Dla porównania podaję wynik doświadczeń i umiejętności wojskowych naczelnych dowódców armii rosyjskiej, który otrzymujemy przy zastosowaniu tego systematu:

1) Iwan Dybicz  | 101 | 70 | 171 
2) Iwan Paskiewicz  |  73 | 57 | 130

Piłsudski w roku 1920, pisał w swojej pracy poświęconej wojnie 1920 roku o problematyce dobrania właściwej perspektywy w stosunku do pracy pana Tuchaczewskiego, dowódcy tylko jednego z frontów, tu dawał Marszałek wyraźnie do zrozumienia iż ciężar gatunkowy który na nim spoczywał, zamykał się w przedziale dowódcy wszystkich wojsk polskich i naczelnika państwa.

W roku 1831 władza naczelnego wodza według ustawy z 24 I 1831 była większa od dawnej władzy hetmańskiej tj. owe kompetencje nadane naczelnemu wodzowi przekraczały znacznie uprawnienia dowódców interwencyjnej armii rosyjskiej. Dybicz czy potem Paskiewicz byli dowódcami operacyjnymi o zupełnej zależności od swojego przełożonego czyli cesarza, niż na przykład Skrzynecki od Sejmu i Rządu Narodowego. 


Powyższe dodaje kolejny punkt pod rozwagę, zwłaszcza w odniesieniu do Paskiewicza, kiedy "kwitujemy" go mianem słabego wodza - słabego w odniesieniu do kogo? Davouta?

Opinia generała Klemensa Kołaczkowskiego o przymiotach dowódczych generała Ignacego Prądzyńskiego, sierpień 1831 r.

Źródło: Kołaczkowski K., Wspomnienia, ks. 1, Kraków 1898
15 sierpnia, o godzinie dziewiątej z rana, w kwaterze głównej mieszczącej się w Serokach, pojawili się: Barzykowski, członek rządu oraz generał Morawski, minister wojny - oni to z polecenia rządu i komisji sejmowej mili ofiarować Prądzyńskiemu rozkazy do przejęcia naczelnego dowództwa.

Relację z przebiegu tego spotkania streścił gen. Klemens Kołaczkowki, w księdze 5, swoich wspomnień, na stronach. 24, 25.
Prądzyński na tę propozycję miał wyrzec:
"Zdolnym się czuję dowodzić wojskiem posłusznym, choćby 100000, lecz ani tysiącem żołnierzy niekarnych dowodzić bym nie chciał!"

Natomiast tutaj zatrzymałbym się na chwilę i przytoczył opinię gen. Kołaczkowskiego względem dowódczych przymiotów tytułowego bohatera:
"Jenerał Prądzyński, prócz znajomości wojskowych obszernych, wrodzonego męstwa i zdrowego zapatrywania się na wypadki, nie posiadał żadnych przymiotów wodza. Pominąwszy powierzchowność wcale nie wojskową, ciężki na ciele, zdrowia słabego, a przy tym wszystkim wyobraźnią wybujałą obdarzony, która go nieraz w życiu na bezdroża wyprowadziła. Każda przeciwność raziła go, łatwo poddawał się zwątpieniu, a co gorsza nie umiał rozkazywać.
Nie byłby jenerał Prądzyński sprawy naszej doprowadził do dobrego końca. Należało mu się w wojsku drugie miejsce. Lecz komuż pierwsze?"


No właśnie komuż przypisywał pierwsze miejsce, w sierpniu, po ostrołęckich wydarzeniach naczelny inżynier fortyfikacji Warszawy?

"Z boleścią wyznać muszę, że w liczbie małej powołanych jenerał Skrzynecki, pomimo tylu błędów, przez swój charakter zasługiwał na nie bardziej, aniżeli Krukowiecki, a przynajmniej byłby godniejszym sposobem zamknął historię naszej rewolucji."

niedziela, 15 lutego 2015

Rędziny - cmentarz parafii Św. Otylii - grób Magdaleny Litwickiej żony Michała, oficera - 1 pułku strzelców konnych - armii Królestwa Polskiego

Podwody otwieram przed historią lokalną, związaną z czasami zaborów w Częstochowie i okolicach. Cykl ten będę kontynuował, systematycznie uzupełniał o "nowe" ciekawostki i informacje dotyczące kulturowego dziedzictwa rejonu.

Pierwszy mój wpis poświęcam miejscu pochówku Ś.p. Magdaleny Litwickiej, zmarłej w dniu 7 lutego 1886 roku, a której grób znajduje się na cmentarzu parafialnym Św. Otylii w Rędzinach, w kwaterze E, zaraz przy głównej szosie po prawej stronie, idąc w kierunku od kościoła w głąb cmentarza.

Zdjęcie 1) - Kościół parafii Św. Otylii wzniesiony w latach 1897-1901
<c> gatczyna.blogspot.com

Zanim do tego dojdę, chciałbym przedstawić garść statystyk wsi Rędziny za okres lat 70/80 XIX stulecia, czyli w ostatnim okresie życia Pani Magdaleny.


Do tego celu posłużą mi dane zawarte [w:] Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, pod red. Filipa Sulimierskiego, Bronisława Chlebowskiego, Władysława Walewskiego, t. IX, Warszawa 1888, s. 636:
"Rędziny - wieś i folwark powiatu częstochowskiego, gmina i parafia Rędziny, odległa 8 wiorst na północny-wschód od Częstochowy, a 4 wiorsty od Rudnik, stacja drogi żelaznej warszawsko-wiedeńskiej, posiadają kościół parafialny murowany, szkołę początkową, urząd gminy i piece wapienne.
- wieś ma 53 domów, 502 mieszkańców, 632 morgi,
- kolonia 8 domów, 56 mieszkańców, 58 mórg,
- folwark 4 domy, 26 mieszkańców, 815 mórg w tym 306 rolnych,
- osada 2 domy, 2 mieszkańców, 30 mórg
W 1827 było 44 domów i 366 mieszkańców"
2) - Miejsce spoczynku Ś.p. Magdaleny Litwickiej 1815-1886,
kwatera E

<c> gatczyna.blogspot.com

3) - Epitafium
<c> gatczyna.blogspot.com

Grób ów to w zasadzie jednolita bryła, z kamienia  [tutaj zapomniałem zabrać ze sobą miarkę, by podać akuratne wymiary - w najbliższym czasie również i o te dane uzupełnię opis], zwieńczony żeliwnym krzyżem. Tablica na której widnieje epitafium poświęcone zmarłej, również została odlana z żelaza. Napis który zwrócił moją uwagę i od samego początku mnie nurtował widnieje na zdjęciu nr 3:
D.O.M.
Ś.P.
MAGDALENA LITWICKA

ŻONA OFICERA B. WOJSK POLSKICH PRZE-
ŻYWSZY LAT 71 W DNIU 7 LUTEGO 1886 R.
POD TYM NIEMYM GŁAZEM PRZEZ ZIĘ-
CIÓW CÓRKI I WNUKÓW ZŁOŻONĄ ZOSTAŁA.
POKÓJ JEJ CIENIOM.
"Żona oficera byłych wojsk polskich.." - i tu wypada zadać pytanie: o które niby wojsko polskie chodzi? Czy mieliśmy jakąś armię narodową w XIX wieku?

Otóż, mowa jest o armii Królestwa Polskiego lat 1815 - 1830/31.

W okresie 1817-1830 wydawany był natomiast Rocznik Woyskowy Królestwa Polskiego, który zawierał pełną listę oficerów i generalicji odbywającej służbę w szeregach armii Królestwa Polskiego.

Wertując karty wszystkich tomów, O Szczęście! - natrafiłem tylko na Jedno nazwisko Litwicki, nosił je:
- podporucznik Michał Litwicki, wpisany w roku 1830 [we wcześniejszych rocznikach nie występuje] w szeregi elitarnego: 1 pułku strzelców konnych, któremu szefował Jego Cesarzewiczowska Mość Wielki Xiąże Rossyi Alexander Następca Tronu
W roku 1830  dowódcą pułku był pułkownik Antoni Jankowski. Armia królestwa składała się natenczas z dwóch dywizji kawalerii - strzelców konnych [dalej DSK] oraz ułanów [DUł].
Jesienne skoszarowanie tych wielkich jednostek obejmowało obszar: dla  DSK lewobrzeże Wisły, a dla DUł prawobrzeże. I tak w województwie lubelskim i podlaskim stawały pułki ułanów, a w województwach mazowieckim i kaliskim strzelców konnych.

Na koniec dodam iż dywizja strzelców konnych, składała się z dwóch brygad, każda brygada z dwóch pułków, oraz jednej baterii lekkiej artylerii konnej [1 BK; 1.psk, 3.psk; 2BK; 2.psk, 4. psk; 1. blak] jej sztab [jesień 1830 r.] mieścił się w Łowiczu, natomiast 1 pułk strzelców konnych [wszystkie szwadrony wraz ze sztabem ], wyjątkowo konsystował w Łowiczu, rezerwa zaś piesza w Kowalu. [w:] Pawłowski B., Źródła do dziejów wojny polsko-rosyjskiej 1830-1831, t. 1, Warszawa 1931, s. 6-8.
Normalnie, według dyslokacji podanych w Roczniku Woyskowym Królestwa Polskiego, za rok 1830, 1 pułk strzelców konnych miał następujące miejsca skoszarowania:
-Sztab pułku i 3 szwadron - Piotrków,
-1 szwadron - Wolborz,
-2 szwadron - Brzezina,
-4 szwadron - Radomosko,
-Rezerwa - Kowal.

Pozdrawiam!

środa, 11 lutego 2015

Feldmarszałek Iwan Fiodorowicz Paskiewicz - przyczynek do oceny przymiotów głównodowodzącego armii rosyjskiej, od lipca do września 1831 r.

Feldmarszałek Iwan Fiodorowicz Paskiewicz
Wielu nie docenia przymiotów feldmarszałka Paskiewicza, zarówno tych wojskowych jak i tych politycznych.

Studium generała Aleksandra Puzyrewskiego o tej wojnie, podobnie jak rozprawa pruskiego historyka Willisena *), które czytałem z uwagą, dają się trącić zmęczeniem przy rozbiorze ostatniego okresu wojny, autorzy przyjmują co trzeba podkreślić od niemal samego początku postawę niechętną względem nowego głównodowodzącego i to widać zwłaszcza u rosyjskiego historyka tej wojny, który na kolejnych stronach punktuje Paskiewicza, przeciwstawiając jego realne decyzje z.. planami Tolla. [Nie chcę wyjść w tym miejscu na kogoś kto postradał rozum, krytykując naukową rozprawę dotowaną podówczas kiedy została wydana przez Cesarską Akademię Nauk, niemniej jest to moje zdanie, które opieram na studium Clausewitza.]

Ale to właśnie Paskiewicz "skonsumował" Ostrołękę, to on wykonał w całości plan operacyjny przeprawy głównych wojsk, mimo że pozycja armii którą zastał po poprzedniku nie była do pozazdroszczenia, nie dość że sprawnie uporządkował szyki to zgodnie z wykładnią przeprawy na lewobrzeże Wisły, dokonaną przez Józefa Dutkiewicza **), wykazał się konsekwencją w działaniu, wreszcie to On rozumiał, a co Strzeżek ***) stara się podkreślić, iż Paskiewicz przeciwstawił się 'suworowskim' zapędom Tolla względem powtórzenia rzezi Pragi z roku 1794, feldmarszałek uważał że konflikt ten należy zakończyć blokadą miasta, możliwe w jak najmniej krwawy sposób.

Jako głównodowodzący rozumiał że po tej wojnie będzie trzeba żyć i się układać z "dzisiejszymi wrogami".

Dlatego też niektórzy jego "ospałość" dostrzegają w tej 'duszy' przezorności, która nie chciała komplikować niepotrzebnie czegoś co i tak było zagmatwane przez pewność feldmarszałka Dybicza, a ta po raz pierwszy została stępiona, nie przez Żymirskiego czy Skrzyneckiego, a przez.. lutowe roztopy.


===================
*) Willisen W., Theorie des grossen Krieges angewendet auf den russisch-polnischen Feldzug von 1831. Cz. 1-2., Berlin 1840, ss. XVI, 205 + VIII, 164.
Edycja druga powyższego opracowania, została wydana w Lipsku w 1868 roku, jako całość pt. Der russich-polnische Feldzug des Jahres 1831.
Kolejno rozprawa ta została przełożona na język hiszpański i wydana w Barcelonie roku 1850-tym, natomiast w Polsce o ile wiem ukazało się skrócone tłumaczenie z wydania "lipskiego" tj. 2-go, w publikacji: Michała Sokolnickiego, Wojna polsko-rosyjska w roku 1831, Poznań 1919, s. 279-364. [książka sama liczy sobie 364 strony, natomiast autor przedłożył tekst Willisena m.in. o wyprawę na gwardię].
**) Dutkiewicz J., Przeprawa Paskiewicza przez Wisłę w lipcu 1831 r., Studia i Materiały do Historii Wojskowości, t. VI, cz. II, s. 253-264
***) Strzeżek T., Bitwa o Warszawę 6-7 września 1831 roku, Oświęcim 2015, s. 290, 724.

poniedziałek, 9 lutego 2015

Lekarze - Uczestnicy zmagań 1830/1831

Sven Jonas Stille, Podróż do Polski, Warszawa 1985
<c> gatczyna.blogspot.com
W pierwszym moim wpisie poświęconemu zagadnieniu służby zdrowia podczas powstania listopadowego i wojny roku 1831, wspomnieć wypadałoby o generale Karolu Kaczkowskim - szefie wojskowej służby zdrowia w powstaniu listopadowym, miał ów również braci, też lekarzy, Michała [1808-1850], jak i Adama [1794-1842].
Marek Wagner napisał artykuł poświęcony działalności rzeczonego pt. Generał Karol Kaczkowski jako szef wojskowej służby zdrowia w powstaniu listopadowym 1830/1831 r. [w:] Studia Historyczno-Wojskowe, t. 1, Siedlce 2007, s. 153-165

Polska Biblioteka Internetowa umieściła dwa tomy wspomnień Kaczkowskiego, a te powstały dzięki staraniom Tadeusza Okszy Orzechowskiego, który zebrał papiery pozostałe po generale, stworzył z nich zwartą całość i wydał je jako Wspomnienia, w roku w 1876 we Lwowie:

Tom1:
http://www.pbi.edu.pl/book_reader.php?p=30145 
Tom2: 
http://www.pbi.edu.pl/book_reader.php?p=34508                                            

Kolejno memuary lekarza batalionowego Kazimierza Łukasiewicza pt. Wspomnienia starego lekarza o czasach powstania listopadowego:(1825-1835), Zamość 1937, który to zgodnie z rozkazem Nr 10, z dnia 3 Stycznia 1831 r. został odkomenderowany przez Naczelnego Lekarza Wojska Polskiego Dr Stumera do III baonu 4 pułku piechoty liniowej.
Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa ufundowała skan:
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=39402&from=FBC 

Wojenne perypetie trzech szwedzkich lekarzach [Sitlle, Bergh, Stenkula] zostały streszczone przez Svena Jonasa Stille w Podróży do Polski, Warszawa 1985 - oni to bowiem z narażeniem życia udali się z Lund do Warszawy by służyć pomocą rannym i chorym w roku 1831.

Bitwa pod Międzyrzecem Podlaskim, zwaną zasadniej bitwą pod Rogoźnicą - 29.VIII.1831 r. - Cz. 2

Źródło: Rocznik Wojskowy
Królestwa Polskiego na rok 1830
- Weterani
W nawiązaniu do swojego wcześniejszego postu z dnia 4. II. 2015 r.; http://gatczyna.blogspot.com/2015/02/bitwa-pod-miedzyrzecem-podlaskim-zwana.html - wątek kontynuuję.

Dzisiaj po raz kolejny zastanowiłem się nad misją Prądzyńskiego wysłanego na prośbę Czartoryskiego do sztabu Romariny.

Dnia 6 sierpnia Paskiewicz wysyła do Rosena rozkaz posuwania się w stronę Warszawy, celem przeszkodzenia w dowozach zaopatrzenia do stolicy a przy nadarzającej się sposobności spalenia mostu łączącego Pragę z Warszawą, czy też zupełnego zajęcia Pragi.

Nie wdając się zbytnio w szczegóły dopowiem iż w nocy z 19 na 20 sierpnia wojska rosyjskie przystępują do wykonania rozkazu Paskiewicza. Korpus w sile ponad 10 tys. ludzi opuszcza obozy w rejonie Dęba Wielkiego i maszeruje pod Wawer.
W nocy 20 sierpnia pod Miedzeszynem do łodzi wypełnionej materiałami łatwopalnymi, wsiada oddział ochotników pod dowództwem kapitana Śliwickiego. Prąd doprowadził ekspedycję pod most, niemniej saperom udało się wznieść tylko lekki ogień, a same działania grupy dywersyjnej zostały szybko wykryte przez wartę pontonierską. Rozgorzała intensywna wymiana ognia. Z 15 ludzi biorących udział w wypadzie ocalało 6, w tym Śliwicki. Ogień został ugaszony.

Pikiety Rosena dostrzegły iż zajście nie zakończyło się sukcesem, takoż obawiając się wypadu Polaków, dowodzący wojskami rosyjskimi nakazał cofnąć główne siły do Mińska Mazowieckiego, pozostawiając straż pod Dębem Wielkim.

Trzy dni później 23 sierpnia 1831 r. wojska 2 korpusu gen. Romariny zaczęły opuszczać Pragę. Na noc z 23/24 sierpnia siły korpusu zatrzymały się w Karczewie, Wiązowni i Mlędzu .
Dnia 24 sierpnia główne siły posuwały się do Kołbieli, kolumna gen. Sznaydego wysunęła się do Osiecka, a gen. Zawadzki wolno szedł wzdłuż Wisły z zadaniem połączenia się pod Osieckiem z jednostkami gen. Sznaydego.
25 sierpnia korpus koncentruje się w Osiecku i wolno posuwa się ku Garwolinowi. Meldunki [jak się potem okazało błędne] od gen. Zawadzkiego sugerują iż Rosjanie czynią przygotowania do przerzucenia mostu przez Wisłę koło Góry Kalwarii, Ramorino kieruje tam brygadę jazdy Sznaydego, oraz dwa bataliony piechoty i baterię artylerii. Na miejscu Sznayde nie znalazł ani mostu, ani wojsk rosyjskich, jedynie zatopił kilka barek i w nocy z 25/26 przyłączył się do sił głównych.

Okres dwóch dni działań wojsk pod dowództwem gen. Ramoriny, od 23 do 25 sierpnia znaczy się sugerowanym marszem w Lubelskie przy równoczesnym osłanianiu się od strony Wisły. Sam dowódca sił polskich rozkazał rozpuszczać pogłoski jakoby szedł na Zamość i Wołyń, mając nadzieję iż dzięki tym zabiegom korpus Rudigera działający przeciw wojskom gen. Różyckiego powróci na prawy brzeg Wisły.

Poruszenia te spowodowały jednak że wojska 2 korpusu oddalały się od wojsk Rosena, a to właśnie zniszczenie bądź uniemożliwienie mu w blokowaniu dostaw dla Warszawy, było jego korpusu pierwszą powinnością.
 

Gdy pojawił się Prądzyński, z miejsca znalazła się jakość w poruszeniach. Od razu zmienił kierunek marszu z południowego na północny celem osaczenia Rosena.

I to mu się udało, niezależnie od przebiegu samej bitwy, Prądzyński wyłączył wojska rosyjskie na tym odcinku z możliwości odcięcia Warszawy od prawobrzeża. Zmusił je do odejścia na wschód. Wprawdzie stan ten nie trwał długo i został potem roztrwoniony przez Romarinę, ale to już jest zupełnie inna kwestia.

Takoż mój poprzedni post jest nauczką jak nie należy stawiać definitywnych ocen - bez gruntownej analizy w tym wąskim i tym szerokim kontekście.
 

niedziela, 8 lutego 2015

Upadek Woli - 6 IX 1831 r. - Cz. 2

W uzupełnieniu do mojego poprzedniego wpisu z dn. 7. II. 2015 r. tj. http://gatczyna.blogspot.com/2015/02/upadek-woli-6-ix-1831-r.html  

W odpowiedzi kierowanej do generała Umińskiego przez Świtkowskiego na opis zdarzeń mających miejsce w boju o Wolę dnia 6 IX 1831 r. [Sołtyka poszukuję]. Otóż udało mi się odszukać w zbiorach Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej; rozprawę Juliusza Falkowskiego pt. Upadek powstania polskiego w 1831 roku, Poznań 1881: http://pbc.gda.pl/dlibra/doccontent?id=42896&from=FBC

Dostęp do publikacji wymaga rejestracji.

Relację Falkowskiego polecam do wglądu. W książce tej Autor dokonał przedruku szeregu ważnych wspomnień np. oficerów walczących w sierpniu/wrześniu na prawobrzeżu w II korpusie Romariny, oraz co istotne w tym przypadku "memuarów" trzech generałów:
 
- Kazimierza Małachowskiego - Opowiadanie działań wojennych i wypadków zaszłych od 15 sierpnia do 10 września 1831 roku, s. 129-189
- Umińskiego i Dembińskiego - Opisy ataku i obrony Warszawy 6 i 7 września 1831 r. s. 190-232

Relację Umińskiego można sobie skonfrontować z opisem Świtkowskiego odnośnie obrony Woli, bowiem to względem niej ów major 10 ppl ripostę składał.

Jak Falkowski podaje na stronie 190:
"Opowiadanie jenerała Małachowskiego obejmuje, w jednym ogólnym poglądzie walki na wszystkich punktach w których Warszawa atakowaną była w pamiętnych dniach 6-go i 7-go września 1831 r., ale mamy opisy szczegółowe tego ataku przez dwóch jenerałów Umińskiego i Dembińskiego, z których każdy dowodził obroną jednej połowy szańców stolicy.

Opis Umińskiego ogłoszony był w języku francuskim w Maju 1832 r. w Przeglądzie miesięcznym wojskowym Le spectateur militaire a następnie w broszurze z odbitek z tegoż przeglądu, rozdanej wszakże w bardzo małej liczbie egzemplarzy między jenerałów naszych i niektórych wyższych oficerów. - Dembiński opisał atak Warszawy w II tomie swoich Pamiętników. - Każdy z nich wprawdzie opisuje dokładnie i szczegółowo li tylko atak i obronę części szańców powierzonych jego dowództwo i które uwagę jego wyłącznie zajmowały a mówi tylko ogólnikowo i nie zawsze dokładnie o walkach poza tym obrębem, lecz opisy ich uzupełniają się nawzajem - Z tego też względu łączymy je w jeden ciąg przeplatany, dając na przemian opis Umińskiego tyczący się lewego skrzydła i opis Dembińskiego odnoszący się do prawego skrzydła. Zaczniemy od owej nader ważnej rady wojennej 19 sierpnia, którą sobie tak mało przypomniał jenerał Małachowski"

Pozdrawiam

sobota, 7 lutego 2015

Upadek Woli - 6 IX 1831 r.

Chciałbym wszystkim zainteresowanym polecić do wglądu wspomnienia majora Tomasza Świtkowskiego, dowódcy II baonu 10 pułku piechoty liniowej pt. O wzięciu Woli dnia 6 września 1831 roku : sprostowanie opisów generałów Umińskiego i Sołtyka : z planem pola bitwy, wydane w Paryżu roku 1833, a udostępnione sumptem Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej
http://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/doccontent?id=289205&from=FBC

"Ucieczka Dobrogojskiego dała zapewne powód do mniemania, że reduta została zdobytą o godzinie 9 z rana. Tem bardziej odgadnąć nie mogę, dla czego Jenerał Umiński w broszurze swojej, mówiąc o bitwie pod Warszawą, tak haniebny postępek Dobrogojskiego zrzuca na pułk 10, któremu niezbywało na wierności i odwadze dla sprawy ogólnej" [w:] Świtkowski T., op.cit., s. 19, 20.

By zrozumieć powyższy cytat, wyjaśnię iż w zagrodzie północnej szańca wolskiego trwał w tym czasie bój piechoty. Rosjanom udało się rozdzielić polski garnizon na dwie części.
W południowej [w pobliżu śródszańca] walczyli żołnierze 10 pułku piechoty pod dowództwem mjr. Świtkowskiego.
W północnej żołnierze 8 pułku piechoty pod dowództwem mjr. Damazego Dobrogoyskiego.
 

W trakcie walki Dobrogoyski, przerażony liczbą wdzierającej się piechoty rosyjskiej, a także hukiem wystrzałów z tyłu szańca, tu dawali się we znaki piechurzy z dwóch batalionów pułków nowingermanlandzkiego i staroingermanlandzkiego [we wcześniejszym poście zaznaczyłem "tę kakofonię" pod literą D], wpadł w panikę i dał komendę do ogólnego odwrotu; lecz zanim to się stało tak Świtkowski na stronie 18 to zajście podaje: "Jenerał Sowiński widząc wdzierającego się nieprzyjaciela na wały reduty części prawej, rozkazał mi abym z baterii części lewej poszedł w pomoc Dobrogojskiemu, wziąłem półbatalionu pułku 10, uderzam bagnetami na nieprzyjaciela cisnącego się na wały, Dobrogojski woła uciekaj bo zginiemy, i sam pierwszy wywołując swoich ucieka ku Warszawie, a wojsko za nim, zostawiając mnie między nieprzyjacielem z małą siłą swoich, między śmiercią i sromotą ucieczki."

Dobrogojski wydostał się przez uszkodzony kojec we wschodniej kurtynie, biorąc ze sobą trzy kompanie 8 pułku piechoty, zakład 14 pułku piechoty tj. z 8 pułku było tego 7 oficerów i ok. 300 żołnierzy, a z zakładu 14 pułku najmniej 100.

Na koniec ostał się Świtkowski mając przy sobie ok. 300 żołnierzy być może zgodnie za opisem Mierosławskiego; wspartym odwodem dwóch kompanii 10 pułku prowadzonymi przez dowódcę mjr. Wysockiego, musiał stawić czoło batalionom z kolumny gen. Ludersa. Świtkowski walczył jeszcze przez chwilę desperacko przy południowym szańcu, cofając się ostatecznie do śródszańca.
 

Tam miał dokonać się koniec Woli.
Interesujący jest również opis śmierci tytułowego gen. Sowińskiego na str. 21: "Jenerał Sowiński ciągle walcząc w baterii naczelnej robił posługę Wodza i żołnierza, nigdy nie odstąpił armaty chociaż wszystkich kanonierów wystrzelano, do noszenia ładunków używał żołnierzy z linii; chociaż ta posługa szła tępo i niezręcznie, strzelał jednak do nieprzyjaciela. Gdy nareszcie wdzierać się poczęli Rosjanie do Jego naczelnej baterii, Sowiński z karabinem w ręku, wspólnie z żołnierzami odpierał wrogów; lecz przyciśniony większością sił nieprzyjaciela, stojąc przy armacie, nieprzyjął ofiarowanego pardonu, skuty bagnetami żyć przestał.
Jenerał Sołtyk i Umiński w pismach swoich powiedzieli, że Sowiński cofnął się do kościoła przed nieprzyjacielem i tam broniąc się do upadłego, przy ołtarzu zginął. Wiadomość ta jest fałszywa; walczyłem obok Sowińskiego i byłem świadkiem jego bohaterskich dzieł; tam umarł gdzie walczył, niepodając w tył swojej drewnianej nogi, która go dosyć w tym dniu dźwigała."

Kończąc, pozwoliłem sobie wykonać na szybko poglądowy szkic szturmu szańca wolskiego, podług jednej z map, opracowanych przez kwatermistrza generalnego armii Aleksandra Neidhardta, w Petersburgu roku 1831.
Zwrócić chciałbym też uwagę iż legenda obejmuje zsumowaną wartość głównych oddziałów rosyjskich, które brały udział w szturmach Woli, zarówno w pierwszym zakończonym połowicznym sukcesem, jak i drugim zakończonym kapitulacją Woli.

<c> gatczyna.blogspot.com
Legenda:
A - natarcie I rzutu kolumny gen. Ludersa
B - natarcie II rzutu kolumny gen. Ludersa
C- natarcie I rzutu z kolumny Nabokowa [dowodził Martynow]
D - pułki gen. Berga
D1 - pułki kozaków atamański i gwardii
E1 - dwa pułki huzarów z II korpusu
E2 - cztery baony pułków szlisselburskiego i ładoskiego
F - 10 dział 2. roty 1. Brygady Polowej
G - natarcie II rzutu kolumny Nabokowa


Podczas pierwszej fazy szturmu, dowodzący I Korpusem Piechoty, gen. Piotr Pahlen wyznaczył całą kolumnę gen. Aleksnadra N. Ludersa [A,B], tj. 8 baonów, ok. 4 tys. bagnetów [w tym ochotnicy gwardii z pułku preobrażeńskiego], oraz pierwszą linię kolumny gen. Iwana Nabokowa, dowodzoną przez gen. Nikołaja Martynowa tj. 4 baony, ok. 3 tys. bagnetów, w awangardzie nacierali ochotnicy gwardii z pułku moskiewskiego.

Łącznie było tego zatem w pierwszym zwarciu 12 baonów, czyli ok. 7 tys. bagnetów.


Signor Ordon e morto!

Julian Konstanty Ordon
Źródło: Pawłowicz E., Z życia Ordona, Lwów 1896
Kontynuuję wątek - raczej od końca ;)

Ludwik Ostaszewski ten co rano posyłał swojemu przyjacielowi herbatę, on to właśnie był świadkiem jak służący z krzykiem wpada: "Signor Ordon e morto!"

Na stole w jego mieszkaniu leżały dwa listy: jeden zawierał wolę, drugi był do Ostaszewskiego, jako przyjaciela, zaadresowany.

Tu cytuję jego ostatnią wolę
>>Po śmierci - chcę być
spalonym po prostu, bez
żadnych obrzędów religij-
nych; upraszam przeto sza-
nowne Towarzystwo dla
kremacyi w Teraspiano,
aby raczyło spełnić tę
moją wolę.
>>Proszę nadto, aby spalo-
ne zostały wszelkie papiery,
jakieby jeszcze mogły znaleźć
się po mojej śmierci<<

Florencya 15 Stycznia 1886
Julian Konstanty Ordon

[w:] Pawłowicz E., Z życia Ordona, Lwów 1896, s. 17

Drugi list zawierał prośbę, z nadpisem 'mio esecutore testamentario', by to przyjaciel zabrał jego popioły do Polski.

29 listopada 1896 r., w 66 rocznicę wybuchu powstania listopadowego na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie złożono prochy, Kapitana

4 Października 1882 roku, Gazeta Narodowa w nr 226, opublikowała list pt. Reduta Orda; 'przez niego samego opisana we Florencji w miesiącu wrześniu 1880 roku
Zainteresowane osoby odsyłam do czytelni: http://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=69780&from=publication

Boreml 1831 - ile batalionów mieli Rosjanie?

Na wstępie odsyłam zainteresowanych do artykułu płk. dypl. Jerzego Grobickiego, pt. Wyprawa Dwernickiego na Wołyń w 1831 r. - geneza wyprawy wołyńskiej, "Przegląd Kawaleryjski" 1930, nr 11-12 [łączony]. Całość jest dostępna w bibliotece cyfrowej: http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/doccontent...127204&from=FBC

Oraz do tekstu Stefana Przewalskiego, zamieszczonego w tomie 2, "Roczników Wołyńskich", wydane w r. 1931, s. 193–21:
http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=7889&from=FBC
Na marginesie polecam sobie ściągnąć wszystkie sześć tomów "Roczników" wydawanych w okresie 1930-1937 - szczerze zachęcam do lektury. 

Odnośnie batalionowej zagwozdki, czy raczej "migracji liczb" między 25 a 14.. [a może 25 a 21?] to jest w istocie problem, bo wykładnia Przewalskiego mnie nie zadowala.

Otóż w artykule pt. Bitwa pod Boremlem 15–20 IV 1831 r., Studia i Materiały do Historii Wojskowości”, t.9, 1963, z. 2, Autor poddaje analizie na stronie 241 ilość żołnierza rosyjskiego, ustalając na wstępie ich liczbę na:
11000 tysięcy żołnierza, spiętych w.. 25 baonów, 30 szwadronów, 6 sotni, 33 działa... z czego 6 batalionów i około 1000 koni było na prawym brzegu Styru.. [25-6=19]
Niemniej Autor "Bitwy pod Boremlem" cytuje dalej za Wacławem Tokarzem, Wojna polsko-rosyjska 1830 i 1831, Warszawa 1993 [ja podaję korektę podług nowego wydania], s. 294 iż Rudiger w nocy z 18 na 19 kwietnia przeprawił się pod Chrynikami [-> nie Chrynnikami] na zachodni brzeg Styru swoich:
- 14 baonów,
- 30 szwadronów,
- 6 secin,
- 24 działa.
Reszta jego sił miała natomiast uderzyć na Boreml od wschodniego brzegu przez most, czyli ok. 1500 piechoty, 1000 kawalerii, 12 dział.

Rzecz w tym iż Tokarz, nie dobrał tego samego przelicznika co z zachodnim brzegiem Styru, podając stan nie w ilości baonów, a w liczbie żołnierza.

Kolejno Tokarz stronę wcześniej [293] daje notę iż łączne siły Rudigera wynosiły: 21 batalionów, 30 szwadronów, 6 secin, 36 dział, tj. 11000 bagnetów i szabel.

Czyli 21-14= wychodzi 7 batalionów ?

Przewalski nie daje podstaw tej różnicy, skupiając się w detalach typu: ilości armat i paru szwadronów.

Na koniec,

Wiemy ile w teorii winien liczyć 'etatowy' batalion piechoty armii rosyjskiej, który dzielił się na 4 kompanie:
[jedna kompania]:
4 oficerów,
19 podoficerów,
4 doboszy,
1 pisarz,
210 szeregowych
----
238 x 4 = 952 bagnetów na baon

Na "czysto" z cyfry 1500, jest 1,5 bataliona; czyli:
-w 25 batalionach [dane Przewalskiego] według "koszarowego" przelicznika mogłoby się znajdować ok. 24 tys. żołnierzy.
-w 21 batalionach [dane Tokarza] - ok. 20 tys.

Rzecz oczywista że pułki rosyjskie były mocno niedokompletowane, zapewne część kompanii była pozostawiana na tyłach [kłania się sprawdzenie marszrut]; do tego straty, brak uzupełnień; reasumując tutaj na chwilę obecną nie chcę podawać żadnej analizy, bo skoro autorzy [w tym Pan Dariusz Ostapowicz w swoim HB'ku
Boreml 1831] podają zsumowane wartości bagnetów, szabel i artylerii... i żaden nie pokusił się głębiej zbadać temat.. to i mi nie wypada, zwłaszcza że na tę chwilę bazuję.. no właśnie na czym?

W domu sprawdzę historie pułków rosyjskich; może tam coś będzie.

Pozdrawiam
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...