piątek, 28 lutego 2014

Łowy fotograficzne na brodźca - dr Henryka Mikolascha

Od jakiegoś czasu zbieram materiały dotyczące dr Henryka Mikolascha - pioniera polskiej fotografii przyrodniczej.
W swoim artykule pt. "Łowy fotograficzne na brodźca" [w:] "Fotograf Polski", Warszawa, nr. 6/1930 opisuje wartko i z humorem o "polowaniu" na ptaszka, w pięknym otoczeniu łąk nad Prutem.
"Jest to opowieść o ruchliwym, płochym ptaku, który miał swoje ulubione miejsce drzemki nad rzeką."

I tak maskując dużą kamerę jeszcze większym tekturowym pudłem, kunsztownie przyozdobionym trawą , gałęziami, mchem i żwirem, przez kilka tygodni!!! przyzwyczajał ptaka do tej konstrukcji, początkowo z odległości 10 metrów, a potem coraz bliżej, aż do półtora metra.
Według jego słów najtrudniej było ptaka oswoić z jego własnym odbiciem w soczewce aparatu ale i z tym zjawiskiem się z czasem pogodził i wracał, już bez popłochu na poprzednie miejsce popołudniowej drzemki.

I teraz jest najlepsze... Po tych wstępnych zabiegach przystąpił Mikolasch do właściwych przygotowań. Założył kasetę, nastawił migawkę na 1/25 sek, połączył z wyzwalaczem z drena kauczukowego 40-metrowej długości [sic!], zakończonego gruszką, i czekał ów godzinami na przylot "wybrańca".

Oddaję głos autorowi: "Z pół godziny ptak przybiera coraz inne pozy, a nie potrzebną "z profilu". Wreszcie udaje mi się chwycić moment profilowy, z całych sił oburącz naciskam na zbiornik (migawki), słuchowo nie zdaję sobie sprawy, czy migawka zadziałała, ale poucza mnie o tym niedwuznacznie ruch modela, który jak piorunem rażony zrywa się z okrzykiem trwogi... i zataczając kręgi... ginie mi z oczu... Viktoria!"

Z mocno bijącym sercem wywołuje autor negatyw w ciemni i okazuje się, że "pięknie zaznaczony na negatywie ptak białobrzuszny... był bez głowy.
"Okazało się że przewód elastycznego kauczuku długości 40 metrów, to kanalik długi i rozciągliwy... W chwili, gdy naciskałem zbiornik, główka odwrócona była ku obiektywowi profilem, zanim jednak prąd powietrza ściśniętego dotarł do mechanizmu migawki, ptak zwrócił się tyłem głowy..."

Ad hoc tematu dodam. Iż...

Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa opublikowała prawie wszystkie numery klasycznego pisma poświęconego fotografii,
pt. Fotograf Polski
Które ukazywało się w latach panowania Najjaśniejszej II RP.

Takoż im więcej czytam literatury np. polskich i zagranicznych miesięczników poświęconych fotografii z lat 20. i 30. - tym więcej dostrzegam ile wtenczas było wykrystalizowanych szkół fotografii - oraz wzajemnych między nimi animozji, tudzież pstryczków jednych względem drugich.

Fotografia dokumentalna przyrody według profesora Hecka cieszącego się ogromną estymą i powagą w Europie przełomu XIX/XX stulecia, by być uznana za takową musiała ona spełniać 'klasyczne' normy, które to ów profesor ładnie wyłożył we wstępie do pracy osławionego w tych czasach podróżnika afrykańskiego Schillingsa, pt. Mit Blitzlicht und Buchse.
Profesor Heck nadaje fotografiom Schillingsa, zaszczytną nazwę "dokumentów przyrody", wymagając od wszelkich zdjęć fotograficznych tego rodzaju, mających pretensję do miana "dokumentów" by nie zostały dotknięte ręką, retuszem, ani na negatywnie ani na pozytywie.

Tymczasem w pracy tej spotykamy się z fotografiami - zwłaszcza przedstawiającymi sylwetki lotu ptaków - na których, ktoś, nie wiadomo czy autor czy 'kliszarz', "podrysowywał bez żenady lotki i sterówki białemi kreskami na ciemnej płaszczyźnie sylwety!" - takoż cytuję opinię dr Mikolascha

Słowem, temat przywołania i 'gawęd' dotyczących fotografii zaszłej, z przedkładaniem pierwowzorów zda się iż może być ciekawym pomysłem, podług lektury 'Fotografa...'. 

Pozdrawiam!
Marcin

Велосипед


© Marcin F. Michalski - gatczyna.blogspot.com


W nawiązaniu do serii zdjęć poświęconych dworcowi na Rakowie;
[1] http://gatczyna.blogspot.com/2013/11/rakow-dworzec-drogi-zelaznej.html
[2] http://gatczyna.blogspot.com/2013/11/rakow-dworzec-drogi-zelaznej-ii.html

Mieczysław Jałowiecki, Na skraju Imperium, Warszawa 2013 - cz. 1

Jestem w trakcie lektury [ponownie] wspomnień Mieczysława Jałowieckiego [1876-1962], który wywodził się z rodu kniazów Pieriejasławskich-Jałowieckich.

I tak mnie naszło iż dobrze byłoby zacytować prolog napisany przez Michała Jałowieckiego, wnuka Mieczysława, który owe wspomnienia zebrał i wydał [ponownie], pod nazwą Na skraju imperium, Warszawa 2013.

Ten fragment, mniemam iż odnosi się również do współczesności.

"Kiedy w końcu zabrałem się do czytania pamiętników dziadka, Związek Radziecki już nie istniał. Wspólnota Niepodległych Państw nie stała się Commonwealthem. Rosja pogrążyła się w chaosie, a Leningrad na nowo zaczął nazywać się Petersburgiem. Zacząłem czytać uważnie.

Czy w młodości nie byłem zbyt pewny siebie?

O tym, że to dziadek miał rację, przekonałem się osobiście, pracując przez pół roku na Ukrainie. TAM ZDAŁEM SOBIE SPRAWĘ, JAK ROSJANIE SĄ GENETYCZNIE ZNISZCZENI PRZEZ BOLSZEWIKÓW, niezdolni już do wydania z siebie przywódców mogących uratować to państwo od bankructwa.

Była nomenklatura, uwolniona z ucisku leninowskich zasad współżycia partyjnego, w sposób bezwstydny i bez umiaru zaczęła się bogacić, kradnąc w ciągu paru lat zasoby całego narodu, a jednocześnie gardząc tym narodem.

Z niechęci do tych "noworuskich" postanowiłem wydać pamiętniki, by podkreślić, że oni nigdy nie zastąpią klas wyższych, które ich dziadkowie albo oni sami zniszczyli."


[w:] Jałowiecki M., Na skraju imperium i inne wspomnienia, Warszawa 2013, s. 9-10.

Niestety wielkim minusem owych wspomnień jest to iż autor tychże zabrał się za ich spisywanie dekady po przeżytych wydarzeniach. Trącą przeto urobionym zdaniem, dopowiedzianymi historiami wypełnionymi znajomością historycznych faktów. Niemniej jednak muszę przyznać że są pewnym głosem zaszłych zdarzeń, głosem który jest już coraz mniej dosłyszanym.  
Będę jednak zamieszczał na tym Blogu, adnotacje historyczne z przeczytanych rozdziałów, fragmentów, tak by może choć trochę wypełnić brak przypisów i wyjaśnień zaszłych w tejże knidze.
Pozdr.
Marcin F. Michalski

czwartek, 27 lutego 2014

Rady przemysłowe w Królestwie Polskim - czym były?

Dawna fabryka m.in. worków jutowych na Stradomiu
© Marcin F. Michalski - gatczyna.blogspot.com

Swego czasu przeglądając rozprawę Franciszka Sobalskiego pt. Przemysł Częstochowski (1882-1914), Częstochowa 2009, zacząłem zastanawiać się nad kwestią administracyjnego ładu w sprawie stymulacji rozwoju przemysłu w Królestwie, poprzez mechanizmy odgórne tj. państwowe.

I takoż, czas temu lektura rozprawy dr. Antoniego Okolskiego, pt. Wykład prawa administracyjnego oraz prawa administracyjnego obowiązującego w Królestwie Polskiem, t. 1, Warszawa 1880, rzuciła mi na te kwestie światło.

Otóż już za czasów księstwa Warszawskiego, dekretem z 16 Marca 1809 roku [1], w celu podźwignięcia handlu i przemysłu i dania władzom administracyjnym pomocy pod tym względem, zostały utworzone Rady handlowe [szczególne] w miastach:
-Warszawa,
-Poznań,
-Toruń,
-Bydgoszcz,
-Kalisz,
-Leszno,
-Wschowie,
-Rawiczu,
-Międzyrzeczu,
-Płocku.
Rady te miały składać się z członków mianowanych przez ministra spraw wewnętrznych z znakomitszych kupców i fabrykantów tychże miast. Do obowiązków owych zaliczało się w pierwszej kolejności informowanie Rządu o przeszkodach tamujących wzrost handlu, przemysłu, rękodzieł, podawać sposoby do usunięcia tych przeszkód i czynić przedstawienia względem rozwoju handlu i przemysłu, przy czym adresatem z ramienia Rządu miał być minister spraw wewnętrznych.
Oprócz owych rad szczególnych, była utworzona w Warszawie przy ministrze spraw wewnętrznych Rada handlowa ogólna. Rada ta składała się 8 członków, mianowanych przez króla z liczby kandydatów przedstawianych przez Rady handlowe szczególne. Oprócz obowiązków właściwych Radom szczególnym, Rada ogólna obowiązana była dawać objaśnienia i opinie we wszystkich wypadkach, w których przez ministra spraw wewnętrznych była zapytana.

Za czasów Królestwa Polskiego [Kongresowego], król nasz, a cesarz Rosji Aleksander I, postanowieniem swoim z dn. 30 Marca/11 Kwietnia 1817 r. [2], w miejsce rad handlowych zostały ustawione w Warszawie, Kaliszu, Płocku i Lublinie Izby handlowe i rękodzielnicze, które składały się w Warszawie z 8, w innych zaś miastach z 4 członków.
Członkowie owi byli wybieranie przez samych kupców i przemysłowców rzeczonych miast, w porządku przez prawo przepisanym. Same także Izby wybierały swoich prezesów. Oprócz członków zwyczajnych każda Izba miała w równej im ilości członków przybranych, mianowanych na przedstawienie komisji wojewódzkich przez Komisję spraw wewnętrznych, i wybieranych z właścicieli ziemskich, kupców i przemysłowców.
Przy Komisji znów spraw wewnętrznych i policji została ustanowiona Ogólna rada handlowa i rękodzieł, składająca się z ośmiu członków, przedstawianych przez wyżej wymienione Izby handlowe, i mianowanych przez Namiestnika.
Prócz tego na posiedzenia Rady Komisja spraw wewnętrznych mogła wzywać i innych przybranych członków, w ilości odpowiadającej członkom zwyczajnym.

Obowiązki tych rad były takie, jak i poprzednio istniejących Rad handlowych. Zbierały się one dwa razy do roku, pod prezydencją Prezesa komisji wojewódzkiej lub Dyrektora wydziału przemysłu i kunsztów, dla rozbierania kwestii przedstawionych im lub czynienia odpowiednich wniosków. Protokół Izb handlowych był przesyłanych do rozpatrzenia Komisji spraw wewnętrznych, Rady zaś ogólnej samemu Namiestnikowi.

Instytucje powyższe przestały istnieć po 1831 r. W zamian za to Rada administracyjna postanowieniem z 5 (17) Lutego 1847 roku [3], ustanowiła Radę przemysłową przy Komisji spraw wewnętrznych i duchowych, a to stosownie do art. 3 statutu organicznego tejże komisji z 14 Marca 1833 r.

Podług powyższego postanowienia, Rada przemysłowa składała się, pod prezydencją Dyrektora wydziału przemysłu i kunsztów, z 12 członków powoływanych przez Komisję spraw wewnętrznych z pomiędzy znakomitszych obywateli ziemskich, przedsiębiorców fabryk i kupców, i zatwierdzonych przez Radę administracyjną.
Oprócz członków zwyczajnych i członków z urzędu zasiadających, do których należeli:
-Naczelnik sekcji przemysłu,
-Dyrektor Instytutu gospodarstwa wiejskiego,
-Komisarz fabryk
zaliczali się do niej, członkowie wybrani prze Komisję, w ilości połowy członków zwyczajnych.
Rada ta zbierała się dwa razy do roku w miesiącach Styczniu i Czerwcu.

W rozwinięciu powyższego postanowienia Komisja spraw wewnętrznych i duchowieństwa zatwierdziła 29 Września / 11 Października 1848 r. [4], wewnętrzną organizację i sposób postępowania tej Rady.
Stosownie do tego Rada przemysłowa w wyżej opisanym składzie dzieliła się na trzy oddziały, mianowicie: rolniczo-gospodarski, fabryczny i handlowy.
Prezydujący, kierując wszystkimi czynnościami Rady przemysłowej, winien był wszystkiej jej wnioski i opinie przedstawiać do wiadomości i decyzji Komisji spraw wewnętrznej. Członkowie Rady mieli prawo do uwag i projektów własnych tyczących rolnictwa, fabryk i handlu, z zastrzeżeniem takim iż mogli składać je w imieniu własnym tj. pojedynczo, a nie w imieniu grupy tj. grupowo.

Na skutek pacyfikacji po powstaniu styczniowym, a konkretniej asymilacji prawa administracyjnego KP z prawem obowiązującym w reszcie Imperium,  zniesiono Ukazem z 29 Lutego 1868 r. [5], Komisję spraw wewnętrznych; Rada przemysłowa została także usunięta.
Sprawy odnoszące się do przemysłu, oddane zostały pod zawiadywanie ministra finansów, który na zasadach ogólnych, obowiązujących w Cesarstwie przepisów, może stanowić w miastach, odznaczających się przemysłem, komitety przemysłowe.      

W najbliższym czasie przedłożę kwestię Gubernialnych Urzędów do Spraw Fabrycznych i Górniczych.

-------------------------------------------------
[1] Dziennik Praw Księstwa Warszawskiego, t. 1, s. 271
[2] Dziennik Praw Królestwa Polskiego [dalej; D.P.K.P.], t. III, s. 135
[3] Zbiór Przepisów administracyjnych Królestwa Polskiego. Wydział spraw wewnętrznych [dalej; Z.P.A.W.S.W.], Cz. II, t. 2, S. 619
[4] Z.P.A.W.S.W., Cz. II, t. 2, s. 635
[5] D.P.K.P., t. LXVIII, s. 19

Wykaz fabryk okręgu częstochowskiego w r. 1895

Nr
Fabryka
Czas założenia
Ilość robotników
[stan na 1895 r.]
Ilość robotnic
Wartość produkcji rocznej
Początkowe rozmiary i rozszerzenie się fabryki
1
Młyn parowy i wodny Gincberg i Kohn

przed 1863
36
----
240000
Początkowo był tylko młyn wodny
2
Drukarnia, litografia i fabryka kol. papieru Kohn i Oderfeld
1867
70
80
78000
Początkowo tylko litografia; później dodano drukarnię, w roku 1881 fabrykę papieru kolorowego. Początkowe działy zakładano na małą skalę i stopniowo powiększano, tak że natenczas fabryka posiadała 10 pospiesznych maszyn litograficznych, 8 zwykłych drukarskich i 5 maszyna do wyboru papieru kolorowego
3
Papiernia Gincberg i Kohn
przed 1870
122
103
300000
Początkowo była przeznaczona do fabrykacji papieru słomkowego; unowocześniono proces produkcji w roku 1870 . Od tego czasu rozszerzano ją parę razy, ale nieznacznie
4
Farbiarnia Brass
przed 1880
150
200
420000
----
5
Wyroby żelazne Weinberg i Tempel
przed 1880
77
13
----
Fabryka posiada silnik parowy
6
Tartak parowy Goldstein
przed 1880
51
----
45000
----
7
Browar parowy Schwede
przed 1880
50
4
51000
----
8
Fabryka zapałek Helich i Huch
około 1881
45
100
180000
----
9
Fabryka guzików Grosman
1882
187
147
270000
Fabryka została zmodernizowana i rozbudowana w roku 1891
10
Fabryka igieł i drutów do parasoli Henig i Werde
po r. 1882
102
82
128000
----
11
Papier kolorowy, litografia, fabryka kartonów, tapet i farb
1880
129
142
365000
Początkowo byłą to tylko fabryka papieru kolorowego; zajmowała 3 pokoje i zatrudniała nie więcej nad 20 robotników. Litografię dodano w 1890 r., w 1891 r. fabrykę tapet i kartonów
12
Fabryka worków jutowych Dietrich i Hille
1882
550
450
----
Fabrykę zaczął budować słynny Władysław Kronenberg w 1882 r., przeznaczona była na wyrób płócien; w r. 1885 sprzedał ją firmie Dietrich i Hille z Żyrardowa i odtąd wyrabiała ona worki jutowe. W 1886 r. było 200 robotników, w 1887 r. 600 robotników, w 1889 – 800, od 1892 r. – 1000 robotników
13
Fabryka szpagatu i worków jutowych Oderfeld et C-o
1884
500
900
420000
Pierwotnie była to tylko fabryka szpagatu. Z początku pracowało w niej tylko 25 ludzi, wkrótce potem 150 do 200. Powiększono ją pierwszy raz w 1890 r., przez dostawienie 20 warsztatów tkackich dla wyrobu płótna jutowego i worków. Zatrudniono wtenczas ok. 100 robotników więcej. Drugi raz w 1892 r., kiedy to dobudowano nowe gmachy tj. liczbę warsztatów tkackich powiększono wtenczas do 60. Pracowało w niej 521 robotników. Do cyfry, jako podana jest w tabelce, rozszerzono ją w 1894 r. Wtedy dodano drugi silnik parowy o mocy 450 koni mechanicznych. W ropku bieżącym dobudowano całą nową część. Liczbę warsztatów powiększono o 60. Od roku 1896 liczba robotników zwiększyć się ma do 2100 ludzi
14
Przędzalnia wełny czesankowej Peltzer
1885
900
456
3190000
W r. 1892 zatrudniała do 100 robotników
15
Przędzalnia wełny czesankowej Motte et C-o
1890
450
275
1265000
Fabryka zaczęła pracować w roku 1891, z powodu braku zbytu na towar.
16
Odlewnia Besser
1894
47
----
45000
----
17
Wyroby z błonnika Weinberg
po r. 1890
30
14
30000
----
18
Zakład mechaniczny Rabinowicz
----
12
----
----
----
19
Cegielnia Kielich
1894
60
----
----
----
20
Odlewnia „Wulkan”
1895
43
10
40000
----
21
Przetwory chemiczne Zachs
ok. 1890
53
----
78000
----
22
Fabryka tapet Gerke
1895
26
----
----
----
23
Wyroby mechaniczne Bracia Kanczewscy
----
15
----
16000
----
24
Cegielnia parowa Bogusławski
przed 1880
80
----
----
----

Razem:
3537
2775



Źródło: Tokarz W., Głos 1896, nr 45

poniedziałek, 24 lutego 2014

Ołówki Blackwing 602 zawitały do Polski!


Niegdyś za dobrych czasów były produkowane przez amerykańską filię Fabera, założoną w II połowie XIX stulecia, przez Johna Eberharda Fabera. Obecnie 'tłoczy' je firma PALOMINO z Kalifornii.

Wielkim entuzjastą tychże ołówków był m.in. Vladimir Nabokov; 'Wielki Koniuszy/Uzależniony' - od grafitu, by tylko wspomnieć raptusem wszystkie dzieła jakie stworzył; te zaczynały swój byt na tym padole jako 'katalog kartek' zapisany od A do Z ołówkiem.

Jest również coś na rzeczy w troszkę innym podejściu do ołówków w Stanach i w Europie.

'U nas' w 'starym świecie', ołówki produkowane przez 'wielką trójcę' były doskonalone tak pod względem wyglądu jak i właściwości piśmienniczych.
Grafit był masowo zwożony z kopalń syberyjskich, odpowiedni proces rozdrabniania, mieszania z gliną garncarską i woskiem; a następnie wypalania przyczynił się natomiast do wyodrębnienia różnej skali 'miękkości' wśród ołówków.

W Europie od zarania Bleistift-Industrie, produkowano pierwszoligowe ołówki przeznaczone dla politechnik, szkół artystycznych [vide artystów] itp.,

W Stanach, troszkę spóźniono się z masową produkcją ołówków, tzn. uczyniono go wtenczas gdy w Europie występowało już kilka podstawowych 'standardów' zunifikowanych pod względem miękkości - takoż i eksport z Europy tych partii ołówków za wielką wodę postępował na dużą skalę - w Ameryce główni producenci jak Joseph Dixon, stwierdzili iż nie ma sensu rywalizować w produkcji ze świetnymi 'ołówkami do rysunku' z Europy, lepiej robić dobrze 'jedną wersję' z przeznaczeniem do użytku codziennego tzw. 'General Writing'.

I tak się ostało, późniejsze filie europejskie zakładane w Stanach [poza nielicznymi wyjątkami], również skupiały się na produkcji 'znanych' tylko tam ołówków do użytku szkolnego tzn. zbytku bezpośredniego, natomiast ołówki przeznaczone do rysunku o różnej gradacji, były albo w całości importowane z Europy, albo np. tylko grafit - korzystając z 'lokalnego' drzewa do produkcji drewnianych 'wkładek'.

Zmierzając do sedna.
http://www.goodsinstock.pl

Goods In Stock - stał się pierwszym w Polsce dystrybutorem Blackwinga 602.
Oferta sklepu będzie sukcesywnie rozszerzana, o nowe produkty i akcesoria piśmiennicze. Liczę na to że w przyszłości stanie się to miejsce równie rozwinięte jak niektóre sklepy o podobnym autoramencie ideowym.
Co więcej Pan Antek Hryniewiecki, założyciel tego sklepu, zaproponował powstanie i współtworzenie przy tejże 'ladzie' swego rodzaju 'zakątka' popularyzującego historię jednego z najważniejszych przyrządów piśmienniczych jakim był i jest nadal ołówek.

Pozdrawiam,
Marcin F. Michalski

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...