wtorek, 28 czerwca 2011

Bazylow mówi mi- „sssp...!”

Pewnego dnia w roku akademickim 1960, student UW –Krzysztof- upił się tak nieszczęśliwie, iż trafił do stosownej izby na wytrzeźwienie. Tam też mając głowę zbroczoną trunkiem, w akcie egzaltacji naubliżał funkcjonariuszom Ludowej Milicji Obywatelskiej.

Naturalnie ubliżanie „Władzy” nie było szczęśliwym – w jego położeniu - rozwiązaniem, tym niemniej tak czy inaczej procedura wymagała zawiadomienia wyższych „szarż” uniwersyteckich, które to zobowiązane były do wdrożenia w takim wypadku postępowania dyscyplinarnego.

Krzyśka wezwano przed oblicze znanego z surowości rektora Ludwika Bazylowa. Zmierzając w kierunku uczelni, na pokrzepienie przed twardym sądem, biedny chłopak postanowił dodać sobie ducha i przed audiencją wstąpił do „Baru pod Chrystusikem” (obecnie restauracja „Staropolska”) na małą wódkę.
Miejsce obok zajął starszy facet, który zamówił także wódkę, ale do tego i piwo, sprawnie wlał setę do kufla i wychylił tę iście szatańską miksturę.

Jak to bywa przy takich okazjach, panowie przepili do siebie.
Nasz Krzyś, mocno pokrzepiony, podążył do Pałacu Kazimierzowskiego. Tam po chwili, wprowadzono go do rektorskiego gabinetu. Zza biurka podniósł się... facet z baru, popatrzył petentowi przeciągle w oczy i rzucił mu jednoznaczne: „sssp...!” Żadnej komisji dyscyplinarnej oczywiście nie było...

Na podstawie opowieści Pawła Wieczorkiewicza [
w:] Bazylow L., Ostatnie lata Rosji carskiej. Rządy Stołypina, Warszawa 2008, s. IX.

czwartek, 23 czerwca 2011

W „carskim” szynelu. Armia Imperium Rosyjskiego XIX w.

Uogólniając. Zasady poboru do armii przyjęte za panowania Piotra I, przetrwały do czasów Mikołaja I tylko z niewielkimi korektami, obejmując czas trwania szeregu wojen w tym: rewolucyjnych, napoleońskich, czy powstań, łącznie z wojną 1831 roku.
Regularną armię Rosyjską wprowadził Piotr I w 1699 r., tj. przed wojną ze Szwecją. Służba była dożywotnia.
Katarzyna II w 1793 r., określiła okres służby na 25 lat, z tym że ci wszyscy którzy zostali ukarani szpicrutami musieli odbyć dodatkowe dwa lata służby. Zasada ta utrzymała się praktycznie do reform Mliutina z II połowy XIX wieku!
Projekty skrócenia służby podejmował Aleksander I, acz dopiero po jego śmierci, następca Mikołaj I podjął się stosownych reform.
Zatem, 25 lat służby funkcjonowało do 28 czerwca 1834 roku. Otóż tamtego dnia Imperator, podpisał ustawę, skracającą służbę wojskową z 25 do 20 lat (w gwardii z 22 do 20), kolejno rekruci z Królestwa Polskiego służyli w armii Imperium 15 lat. Po odbyciu tych 20 lat, sołdata na 5 lat kierowano na tzw. nieograniczony urlop, i dopiero po upływie tego czasu był on całkowicie wolny od służby.

Na specjalnych warunkach była traktowana Finlandia. Młody Fin mógł zgłaszać się do armii rosyjskiej jedynie jako ochotnik. Można nim było już zostać w wieku 17 lat. Najmniej zgłaszający mógł zadeklarować 3 lata a najwięcej 12 lat służby. Jeżeli w petycji nie uwzględnił przez pomyłkę ilości lat, z urzędu kierowano go do oddziału na okres 6 lat. [w:]Sprawocznaja kniżka dla russkich oficerow, pod red. Machotina, St-Petersburg 1869, s. 108-109
Do tego ustawa z 1831 roku, określała że od służby zwolnione były np. ludy syberyjskie, oraz Rosjanie którzy zapragnęli udać się w podróż na Syberię celem założenia tam rodziny, czy Polacy którzy prowadząc działalność gospodarczą zdecydowali się osiedlić na pogranicznych i wewnętrznych guberniach Rosji.
Miało to na celu zachęcić, ludność do kolonizowania mało zaludnionych obszarów Imperium.

Od znamiennego roku 1834, pojawił się kolejny problem. Otóż w skład armii regularnej, wchodziły również wojska rezerwowe i zapasowe.
Ogólnie historycy rosyjscy z XIX wieku mieli z wyjaśnieniem różnic pomiędzy wojskiem rezerwowym a zapasowym, dość poważne problemy. Wystarczy popatrzeć na publikacje wszelkich urzędowych sprawozdań o stanie armii z lat pięćdziesiątych i siedemdziesiątych XIX wieku, tj. np. w pozycji: Kusznieriew I. N., Russkaja wojennaja siła, wypusk 10, Moskwa 1889, s. 185, autor nie raczył wyjaśnić tej zagwostki.
Według analizy dokonanej przez profesora Wiesława Cabana, różnica między wojskami rezerwowymi a zapasowymi była następująca: Otóż rekrut po ukończeniu 20 lat służby, jak już wspomniałem był kierowany na nieograniczony urlop który trwał 5 lat. W ciągu tego okresu byłych żołnierzy traktowano jako tzw. zapasowych, przydziały do służby pozostawały bez zmian tj. były zgodne z rodzajem wojsk w jakich służyli przez 20 lat. W czasie wojny żołnierze z tzw. zapasu uzupełniali ubytki w armii liniowej.
Natomiast wojska rezerwowe znane były daleko wcześniej, jako że każda z czterech części wojsk składających się na wojska liniowe posiadała swoje rezerwy. W kampanii 1812 roku, pułk muszkieterów tj. liniowy, składał się z 2 baonów, z czego nr 1. i 3. były polowymi, a baon nr 2. tworzył tzw. rezerwę pułku w macierzystym mieście/garnizonie.
Nie ulega natomiast wątpliwości, że poczynając od 1834 roku liczebność armii zapasowej systematycznie rosła, bo rocznie kilkanaście tysięcy osób było odsyłanych na nieograniczony urlop. Spadało natomiast znacznie armii rezerwowej i w konsekwencji w sztabie generalnym, jak i w Ministerstwie Wojny określenia te były używane zamiennie!

piątek, 17 czerwca 2011

Marszałka Tuchaczewskiego... antenaci z 1831 r.



W sławetnym rozkazie Michaiła Tuchaczewskiego, dowódcy frontu zachodniego w 1920 roku, który to kończył się słowami "na (...) Warszawę, marsz", iście bije nie tylko fama rewolucji ale i również odzywają się duchy jego przodków.

Wszak jego pradziad Aleksander Nikołajewicz Tuchaczeski, w 1831 roku był dowódcą Ołoneckiego pułku piechoty w II Korpusie gen. barona Kreutza. W pierwszym dniu szturmu Warszawy tj. 6 września pułk Aleksandra Nikołajewicza znajdował się w pierwszej linii kolumny szturmowej II Korpusu, dowodzonej przez gen. lejt. Sulimę. Toż ta kolumna dokonywała ataku w południową stronę dzieła 54 nazywanego później potocznie "Redutą Ordona".

Według tradycji rodzinnej pułkownik Aleksander Tuchaczewski tego dnia dostał się do niewoli polskiej, w której to w wyniku odniesionych, ciężkich ran zmarł. Wg. T. Strzeżeka, Obrona Warszawy 6-7 września 1831 r., Olsztyn 1996, s. 61, nie ma mowy o wzięciu do niewoli rannego pułkownika, a raczej o tym iż poległ zrazu w walce: "[...]pułki Biełozierski i Ołonecki ruszyły do ataku. W chwili gdy przedzierały się przez resztki wilczych dołów, polska piechota wzmogła ogień. W jego rezultacie poległ m.in. dowódca Ołoneckiego płk Aleksander Tuchaczewski, pradziad marszałka Michaiła Tuchaczewskiego."

Aleksandra Nikołajewicza pochowano w majątku Wyczółki, skąd po wielu latach, na krótko przed urodzeniem Michaiła Tuchaczewskiego, ekshumowano do cerkwi garnizonowej 4 Dywizji w Łomży.

Wypada wspomnieć również o bardziej słynnym antenacie, uczestniku zmagań w wojnie polsko-ruskiej 1831 r., tj. wujku Michaiła; pułkowniku Pawle Piotrowiczu Liprandim, który był to bratem żony Aleksandra Nikołajewicza, Marii Tuchaczewskiej z domu Liprandi, prababki Michaiła.
To on po rannym gen. Geismarze objął dowództwo kolumny, a dnia 7 września wraz z ze swoimi żołnierzami dokonał przełamania drugiej linii obrony Warszawy między Rogatkami Wolskimi a Jerozolimskimi, a następnie jako jeden z pierwszych wyższych oficerów rosyjskich; wdarł się do miasta w okolicy ogrodu Unruga.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...