sobota, 31 stycznia 2015

Życie

© Marcin F. Michalski - gatczyna.blogspot.com
Jest tam, w łaźni, wielka ściana a na niej dziesiątki zdjęć.
I jest również to, urywek szczęścia zamknięty w otchłani nicości,
KL Birkenau.

piątek, 30 stycznia 2015

Jak to wileński generał-gubernator Kaufman - Polakom w Wilnie "gębę" próbował zamknąć.

Generał-adiutant, gen.-lejt., Konstantin Pietrowicz von Kaufman; od 17/29 kwietnia 1865 r. do 9/21 października 1866, sprawując urząd wileńskiego generała-gubernatora powołał w styczniu 1866 r., komisję Storożenki, której zadanie polegało na ostatecznym rozstrzygnięciu kwestii zmiany języka polskiego w nabożeństwach dodatkowych na język rosyjski, oraz to iż w miesiąc później tj. w lutym 1866 r., Kaufman zdecydował się na wydanie rozporządzenia zabraniającego używania języka polskiego w miejscach publicznych.

W myśl tych przepisów dopuszczalne było nawet karanie osób prowadzących rozmowę w języku polskim na ulicy. Zob. J. Kozłowska-Studnicka, Z dziejów rusyfikacji Litwy – Goworit’ po polski wosprieszczajestsja, „Wschód Polski” R. 2, 1921, nr. 10-12, s. 594-598.

Gorliwość Kaufmana w nasilaniu represji wobec mieszkańców Kraju Północno-Zachodniego, gdy ten był już całkowicie spacyfikowany, spotkała się z wyraźną krytyką nawet w konserwatywnych i reakcyjnych kręgach rosyjskiej biurokracji.

I tutaj zdaniem Aleksieja Gieniego do zupełnie nieoczekiwanej –co by nie rzec- dymisji Kaufmana przyczyniła się jego bliżej nieokreślona, a mająca jakoby szerokie wpływy w Petersburgu, „polska partia”. Kaufmanowi nie pomógł nawet minister wojny Milutin, którego telegram ostrzegał wyraźnie wileńskiego gen.-gub., że „zbierają się nad nim chmury”.

Według krążących plotek wszelkie wątpliwości rozwiązało cięte zdanie Imperatora Aleksandra II, który przechodząc w sali ogólnych przyjęć obok satrapy z 'Wilna', bezceremonialnie oświadczył wielkorządcy Litwy: „Kaufman, znalazłem twojego następcę”
[w:] A. Gienie, Wilenskije wospominanij, „Russkaja Starina”, 1914, nr. 6, s. 580.

Do rzeczy.

Wpadły mi czas temu w ręce wspomnienia Mieczysława Jałowieckiego, pt. Na skraju Imperium, Warszawa 2013 - wywodzącego się z rodu kniazów Pieriejasławskich-Jałowieckich.

Tam oto na stronicy 35 jest zdanie [podaję zupełną cytację]:

"Za czasów szkolnych mało miałem sposobności do bywania w Wilnie, ale w czasie rzadkich bytności w tym mieście starałem się głośno i ostentacyjnie mówić po polsku i ironicznie patrzyłem na policję, która nie ośmielała się zaczepić ucznia Liceum Cesarskiego z Petersburga lub zwrócić mu uwagi." 

Polecam każdemu - sporo ciekawych anegdot, dawno zapomnianych epizodów; jak np. notacja tycząca Szkockiej 'enklawy' w Petersburgu:

"Wśród inżynierów pracujących w Zakładach Aleksnadrowskich było wielu Szkotów i Polaków.
Szkoci w owych czasach tworzyli w tej części Petersburga potężną a zamożną kolonię przemysłową. Posiadali ogromne przędzalnie, jak Newska Manufaktura, czy sławną w całej Rosji fabrykę sukien Tortona oraz papiernie i wielkie browary.
Wysoki płot oddzielał naszą posesję od sąsiadującej z nami parafii szkockiej.
Szkoci, jak wszyscy Anglosasi, żyli własnym, zamkniętym życiem, izolując się od otoczenia i patrząc z wysoka na Rosjan, z którymi mało utrzymywali kontaktów, szczególnie w życiu prywatnym.
Na osiedlu Aleksnadrowskim Szkoci zorganizowali własny klub, posiadali swoje place tenisowe, żaglówki na rzece, swoje sklepy kolonialne, swoje piekarnie, no i rzecz oczywista własną parafię ze szkockim kościołem i angielską szkołą."

wtorek, 27 stycznia 2015

Warszawscy generałowie-gubernatorzy - dyskusja; cz. 1

Na wstępie, pragnę zacytować opinie poświęcone sprawkom narodowościowym w administracji i armii cesarstwa rosyjskiego; dwóch znanych reprezentantów, tj. Aleksieja Brusiłowa i Romana Dmowskiego; całość

Podaję to specjalnie w tym wątku, z tego względu iż odnoszą się m.in. do postaci sprawujących władzę w rangach generał-gubernatorów.

Poniżej cytowane obserwacje Aleksieja Brusiłowa pochodzą z lat 1912-1913, gdy ten przebywał w Warszawie pełniąc funkcję zastępcy dowódcy Warszawskiego Okręgu Wojskowego.

"Nie mogę nie odnotować dziwnego wrażenia, -pisał w swych wspomnieniach Brusiłow- które wywierała na mnie wtedy cała wyższa, warszawska administracja. Wszędzie przełożonymi byli Niemcy: generał-gubernator Skałon, ożeniony z baronową Korff, gubernator jej krewny Korff, pomocnik generał-gubernatora Essen, naczelnik żandarmów Uthof, kierownik kantoru Banku Państwa baron Tiesenhausen, naczelnik zarządu pałaców Tiesdel, oberpolicmajster Meyer, prezydent miasta Muller, prokurator Hesse, kierownik izby kontroli von Miclow, wice-gubernator Gresser, prokurator sądu Lieven, oficerowie sztabowi przy gubernatorze Engelstrom i Fechtner, naczelnik kolei żelaznych w Królestwie Hesket itd. Mnie mianowano po odejściu Herschelmanna i byłem takim ostrym dysonansem: Brusiłow. Za to po mnie otrzymał to stanowisko Rausch von Traubenberg" [w:] Brusiłow A.A., Moi wspomninanija, Moskwa-Leningrad 1929, s. 47.

Roman Dmowski, w opublikowanej w 1925 roku książce "Polityka polska i odbudowanie państwa", wspomniał że:

"Historyczny rok 1914 zastał w Warszawie najwyższe urzędy obsadzone w sposób następujący: generał-gubernator, z władzą cywilną i wojskową von Skalon [z rodziny hugenotów osiadłych w Szwecji, potem w Estonii, luteranin, mówiący w rodzinie po niemiecku]; jego pomocnicy: do spraw administracyjnych -Essen, do spraw policyjnych Uthof, do spraw wojskowych Rausch von Traubenberg; gubernator warszawski baron von Korff; jego pomocnik Gresser; prokurator Izby sądowej - Herschelmann, jego pomocnik Hesse; dyrektor filii Banku Państwa - baron von Teisenhausen; szef policji - Meyer, szef zarządu miejskiego [mianowany przez rząd prezydent miasta] - Muller. Tylko kurator okręgu naukowego nosił rosyjskie nazwisko". [w:] Dmowski R., Pisma, t. V, Częstochowa 1937, s. 189, i przyp. 1

Podobieństwo wypowiedzi Dmowskiego i Brusiłowa jest uderzające. Obaj autorzy byli w swoich krajach reprezentantami orientacji nacjonalistycznej i publicznie nie kryli się ze swymi antyniemieckimi poglądami. Dla Dmowskiego i Brusiłowa urzędnicy o niemiecko brzmiących nazwiskach byli po prostu Niemcami. Zdaniem obu autorów osoby tej narodowości mogła łączyć wspólnota interesów i przekonań, a co za tym idzie niechęć do narodów słowiańskich.

I teraz pytanie; czy były podstawy by tak sądzić? Zwłaszcza w kontekście Królestwa Polskiego i urzędu generał-gubernatora?

Pierwszym gen.-gub. został mianowany w roku 11/23 I 1874 hr. Paweł E. Kotzebue (1801-1884]; tj. syn Augusta von Kotzebue rodowitego Weimarczyka, po jego dymisji 11/23 V 1880 r., urząd przejął Piotr P. Albiedynski; on to jako jedyny wielkorządca w historii Królestwa Polskiego, walczył w pismach do Imperatora o przywrócenie w szkołach nauki w ojczystym języku, polskim języku; on to bowiem w raporcie rocznym najpoddańszego warszawskiego generał-gubernatora dalej; generała-adiutanta Albiedynskiego o sytuacji Królestwa Polskiego w 1880 roku tj. zaraz po objęciu swego urzędu po Kotzebue; pisał do Cesarza:
"Wprowadzenie jednak języka rosyjskiego jako przedmiotu obowiązkowego nie może być podstawą do uczynienia go językiem nauczania wszystkich przedmiotów kursu szkolnego. Takim językiem powinien zostać rdzenny język mieszkańców, lub też język większości uczących się w szkole, jak to ustanowiono 49 artykułem Najwyższego ukazu z 30 sierpnia 1864 roku i żadnym innym przepisem tego dotychczas nie zmieniono. Dlatego przekształcenie języka rosyjskiego w język nauczania w szkole ludowej nie ma podstawy prawnej..."

Antoni Zaleski, w swoim memuarze "Towarzystwo warszawskie. Listy do przyjaciółki przez Baronową XYZ, oprac. R. Kołodziejczyk, Warszawa 1971, na stronie 106 tak na jego temat prawi: "nie drażnił, nie jątrzył, nie podjudzał, nie pastwił się, postępował sprawiedliwie, nie był eksploratorem, lecz opiekunem kraju, miał pewną dla niego życzliwość i dobre chęci; [...] to wszystko wystarczyło na zdobycie mu takiej popularności, jakiej żaden jeszcze z dygnitarzy rosyjskich w tym kraju nie zażywał."

To dzięki jego staraniom, na Uniwersytecie Warszawskim powołano katedrę filologii słowiańskiej z historią literatury polskiej [12/24 I 1882], a kilka tygodni później decyzją Rady Państwa z 2/14 II 1882 r., "wzmocniono wykład języka polskiego w gimnazjach i szkołach realnych Warszawskiego Okręgu Szkolnego" zwiększając w nich w skali roku liczbę godzin wykładu z 12 do 19. [w:] Sbornik Zakonow. Uzakonienija i razporiażenija prawitielstwa otnosiaszczijesija do gubernii Carstwa Polskogo sostojawszyjesia po priekarszczenii w 1871 godu oficyalnogo izdanija Dniewnika Zkonow Carswa Polskogo, orpacował W. Wyzinowski, t. 21, Warszawa 1885, s. 3, 91-93, oraz; Askenazy S., Sto lat zarządu w Królestwie Polskim 1800-1900, Lwów 1901, s. 58.

Gdy umarł, jak nigdy spotkał się w Królestwie z powszechnym żalem i współczuciem. W zamieszczonym w "Gazecie Warszawskiej" nekrologu tak pisano o zmarłym:
"Wspomnienia pełne współczucia towarzyszyć mu będą do grobu ze strony mieszkańców miasta i kraju tutejszego, którego potrzeby z wielką troskliwością badał i którym, o ile mógł, w zakresie swej działalności zadość uczynić usiłował. Wyrozumiałość, roztropność i szczera dla rządzącego przezeń kraju życzliwość odznaczały tak postępowanie zmarłego, jak jego zamiary, zapewniając mu wyjątkowe poważanie społeczeństwa.
Pokój wieczny niech będzie tej duszy uczciwej, która pamiętała o tych słowach Zbawiciela "Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami bożymi nazwani będą".
[w:] "Gazeta Warszawska" 1883, nr 119.

Nadmienić tutaj wypada, że takiego pożegnania na łamach polskiej prasy i takiej formy podziękowania nie doczekał się żaden z rosyjskich wielkorządców KP.

Wyznaczona na 20 maja/1 czerwca 1883 r. ceremonia pogrzebowa zgromadziła tłumy Polaków, składających pośmiertny hołd.
Według spostrzeżeń francuskiego konsula w Warszawie Adolfa Finota:
"[...] pogrzeb ten był całkowitym kontrastem tamtych [nieprzychylnych Rosjanom] nastrojów ludności. Zwłoki przed transportem do Petersburga wystawione były na Zamku w kaplicy przez cztery dni i były celem nieustającej pielgrzymki. Ludność Warszawy [...] oddawała ostatnią posługę człowiekowi, który w czasie krótkich rządów umiał zaskarbić sobie sympatię przez umiar i chęć porozumienia się.
Jeżeli rozkazy które otrzymywał z Petersburga, nie pozwalały mu czynić więcej dobra, to przynajmniej zawsze starał się interpretować te rozkazy w sposób jak najbardziej liberalny.
Narażał się tym często urzędnikom carskim."
[w:] K. Beylin, Dni powszednie Warszawy w latach 1880-1900, Warszawa 1967, s. 102.

Albiedyńskiego zastąpił gen. Iosif W. Hurko 19/30 V 1883 r., który to najdłużej bo jedenaście lat piastował urząd warszawskiego generała-gubernatora.

I to właśnie Hurkę oryginalnie przedstawił prezydent Warszawy Sokrates Starynkiewicz:

Pod datą 28 sierpnia 1896 roku, prezydent tak zanotował:
"Hurko przyjechał do Warszawy na jeden dzień, zatrzymał się u swego syna, i ja byłem u niego. Próbowałem porozmawiać z nim o stosunkach wzajemnych Rosjan i Polaków i powiedziałem między innymi, że sprawie zbliżenia do nas Polaków wiele szkody wyrządza niekiedy nieudolność, tępota, zbyteczna nadgorliwość drobnych urzędników przy wykonywaniu rządowych rozporządzeń, dotyczących, na przykład, posługiwania się językiem urzędowym. Odpowiedział, że szkodliwa jest nie nadgorliwość, lecz szkodliwy jest, przeciwnie, brak uczuć patriotycznych u Rosjan, i wyjaśnił to na przykładzie: na pruskiej granicy szli urzędnicy, pruski i rosyjski; Prusak nie mówił po rosyjsku, a Rosjanin po niemiecku, rozmawiali więc po polsku, który to język obaj znali; ale dochodząc do środka mostu Prusak nagle przemówił po niemiecku i Rosjanin przestał go rozumieć; zapytał więc, co znaczy ta nagła zmiana? Na co ten odpowiedział uroczyście: Hier ist das deutsche Reich; moim zdaniem, jest to przejaw tępoty Niemca, zaś zdaniem Hurki, powinni się zachowywać tak absolutnie wszyscy Rosjanie, nie tylko urzędnicy"
[w:] Starynkiewicz S., Dziennik 1887-1897, Warszawa 2005, s.199.

Zachęcam do dyskusji.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Woźny sądowy, Burgrabia... w strukturze Królestwa Polskiego; wątek rozwojowy.

Jeden  z dyskutantów na forum historycznym zadał takie pytanie:
Poszukuję informacji na temat funkcji/urzędu woźnego w Rządzie Gubernialnym w okresie przed Powstaniem Styczniowym (konkretnie chodzi mi o okres około roku 1860-1861). 

Tutaj śpieszę z wyjaśnieniem iż między 1815 a 1837 [patrz niżej] Królestwo Polskie było podzielone na województwa a te wynikały z departamentów i osadzały się rodowodem na przepisach z Księstwa Warszawskiego.

Przedmówca podaje okres między 1860/61; otóż do 1866 obowiązywały przepisy podług organizacji władz administracyjnych z 3 Lutego 1816 r. [Dziennik Praw Królestwa Polskiego, T. II].

Według tych przepisów Komisja wojewódzka była naczelną władzą administracyjną w województwie, wykonującą rozkazy wszystkich Komisji rządowych [art.1]; składała się z Prezesa, pięciu komisarzy, komisarzy delegowanych w obwodach, sekretarza generalnego, będącego naczelnikiem kancelarii, asesora prawnego, tudzież innych asesorów i kancelarii [art. 2 i 3].

Zmiany jakie zaszły do 1866 roku; obejmowały:
- Zwiększenie atrybucji komisji wojewódzkich na skutek dekretu z 30 Marca (11 Kwietnia) 1817 r. [DPKP, T.III, s. 176], mącą którego włożony został na nie obowiązek sądzenia w 1-ej instancji sporów administracyjnych, rozstrzyganych poprzednio przez rady prefektury.

- Na skutek Ukazu z 23 Lutego (3 Marca) 1837 r. [DPKP, T. XX, s. 413], województwa zostały nazwane guberniami, Prezesi Komisji wojewódzkich gubernatorami cywilnymi, a Komisje wojewódzkie Rządami gubernialnymi. Skład jednak jak i atrybucje rządów gubernialnych nie zostały zmienione, tj. dalej obowiązywały przepisy z 3 Lutego 1816 r./ze zmianą z 30 Marca (11 Kwietnia) 1817 r.

I to by było w zasadzie tyle. Dopiero Ukaz z 19(31) Grudnia 1866 r. [DPKP, T. LXVI, s. 115], wprowadził nową ustawę o zarządzie gubernialnym i powiatowym, utrzymując jak poprzednio dwa stopnie władz administracyjnych pośrednich, to jest rządy gubernialne i zarządy powiatowe. Dodatkowo zatwierdzono ustawę o straży ziemskiej i zarządzie ubezpieczeń.

Co do tzw. Woźnych, rozumiem iż chodzi przedmówcy o woźnych sądowych tj. Burgrabiami nazywanymi?
Tutaj warto zajrzeć do przepisu z 29 Sierpnia 1809 r. [Dziennik Praw Księstwa Warszawskiego, T. II, s. 45]; w którym definiował rolę woźnych w tym zakresie:
„Officyaliści przy Sądach do wręczenia zapozwów i uskutecznienia exekucyi wyroków Sądowych ustanowieni, w procedurze Fracuzkiey huissiers, a w Etacie pensów przez Nas dla Urzędników i Officyalistów Xięftwa Naszego Warszawskiego ustanowionym, Woźnemi nazwani, stanowiemy:
-iź w Xięstwie Naszem Warszawskiem nazwisko Burgrabiów nosić maią.”


Bo o ile w tym kontekście to rozumieć, można odnieść tychże Woźnych Sądowych do Komornika; takoż zresztą są definiowani w przepisach KP.

wtorek, 13 stycznia 2015

Przemysł Częstochowy w Królestwie Polskim 1815-1914 - przyczynek do analizy porównawczej na tle innych miast - Cz. I

Częstochowa w ostatnich dwóch dekadach okresu trwania Królestwa Polskiego stała się jednym z największych ośrodków przemysłu w Królestwie.
Nastąpił znaczny wzrost liczby mieszkańców miasta [głównie na skutek napływu ludności w poszukiwaniu pracy], poprawiły się warunki bytowe, idealne położenie geopolityczne miasta, na styku z Cesarstwem Niemieckim i Austro-Węgrami umożliwiło eksport produktów [głównie włókienniczych; ale i stalowych] na zachód jak i wgłąb Cesarstwa Rosyjskiego.

Przełom XIX i XX wieku charakteryzował się dużym wzrostem liczby ludności w Królestwie Polskim. Jeżeli w 1869 roku KP liczyło 5780000 mieszkańców, to w 1893 roku liczba tychże wzrosła do 8809000, a w 1913 r. osiągnęła 13058000. Rzeczywisty przyrost ludności w tych latach wynosił 125,9%. Jednocześnie nastąpił spadek odsetka ludności wiejskiej,z 74,5% do 68,5%, natomiast zwiększył się odsetek ludności miejskiej, z 25,5% do 31,5%. [1]
Dodam iż do ludności miejskiej zaliczono w tych wyliczeniach również ludność osad, miejscowości, które utraciły prawa miejskie.

Najlepiej uprzemysłowionymi i najliczniejszymi pod względem ludnościowym były gubernie warszawska i piotrkowska. W latach 1872-1913 liczba ludności guberni piotrkowskiej wzrosła z 705 tys. do 2260 tys., tj. o 221,7%. Natomiast liczba ludności guberni warszawskiej zwiększyła się z 1058 tys. do 2669 tys., tj. o 146,0%.

Poniżej prezentuję wykres poziomy wzrostu liczby ludności miast powyżej 20 tys. [wartość krańcowa tj. 1913 r.] z zapodaniem linii średniej ruchomej ważonej:

Wykres 1 - gatczyna.blogspot.com
 Analiza danych z wykresu 1 wskazuje wyraźnie, że rozwijały się przede wszystkim miasta, będące ośrodkami przemysłowymi. Za przykład mogą tutaj posłużyć: Warszawa i Łódź, a także Częstochowa, Sosnowiec oraz Będzin.

W latach 1872-1913 Łódź zwiększyła liczbę ludności ponad dziewięciokrotnie, Będzin - prawie ośmiokrotnie, Sosnowiec tylko w ciągu 9 lat podwoił liczbę mieszkańców.

Odnośnie Częstochowy odniosę się przy okazji prezentacji dokładnej tabeli opracowanej na podstawie materiałów w Archiwum Państwowym w Częstochowie.
Niemniej dane dotyczące lat osiemdziesiątych i pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych wskazują na niewielką, lecz stałą dynamikę wzrostu liczby ludności miasta. W połowie lat dziewięćdziesiątych nastąpiło podwojenie stanu liczebnego mieszkańców w stosunku do 1882 roku.

Salut!
Marcin F. Michalski

-------------------------------------------------------------------------------------
[1] Nietyksza M., Ludność Warszawy na przełomie XIX i XX wieku, Warszawa 1971, s. 20,
      Załęski W., Królestwo Polskie pod względem statystycznym, cz. I, Warszawa 1900, s. 11, 17
      Krzyżanowski A., Kumaniecki K., Statystyka Polski, Kraków 1915, s. 6, 7, 28.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...