wtorek, 27 stycznia 2015

Warszawscy generałowie-gubernatorzy - dyskusja; cz. 1

Na wstępie, pragnę zacytować opinie poświęcone sprawkom narodowościowym w administracji i armii cesarstwa rosyjskiego; dwóch znanych reprezentantów, tj. Aleksieja Brusiłowa i Romana Dmowskiego; całość

Podaję to specjalnie w tym wątku, z tego względu iż odnoszą się m.in. do postaci sprawujących władzę w rangach generał-gubernatorów.

Poniżej cytowane obserwacje Aleksieja Brusiłowa pochodzą z lat 1912-1913, gdy ten przebywał w Warszawie pełniąc funkcję zastępcy dowódcy Warszawskiego Okręgu Wojskowego.

"Nie mogę nie odnotować dziwnego wrażenia, -pisał w swych wspomnieniach Brusiłow- które wywierała na mnie wtedy cała wyższa, warszawska administracja. Wszędzie przełożonymi byli Niemcy: generał-gubernator Skałon, ożeniony z baronową Korff, gubernator jej krewny Korff, pomocnik generał-gubernatora Essen, naczelnik żandarmów Uthof, kierownik kantoru Banku Państwa baron Tiesenhausen, naczelnik zarządu pałaców Tiesdel, oberpolicmajster Meyer, prezydent miasta Muller, prokurator Hesse, kierownik izby kontroli von Miclow, wice-gubernator Gresser, prokurator sądu Lieven, oficerowie sztabowi przy gubernatorze Engelstrom i Fechtner, naczelnik kolei żelaznych w Królestwie Hesket itd. Mnie mianowano po odejściu Herschelmanna i byłem takim ostrym dysonansem: Brusiłow. Za to po mnie otrzymał to stanowisko Rausch von Traubenberg" [w:] Brusiłow A.A., Moi wspomninanija, Moskwa-Leningrad 1929, s. 47.

Roman Dmowski, w opublikowanej w 1925 roku książce "Polityka polska i odbudowanie państwa", wspomniał że:

"Historyczny rok 1914 zastał w Warszawie najwyższe urzędy obsadzone w sposób następujący: generał-gubernator, z władzą cywilną i wojskową von Skalon [z rodziny hugenotów osiadłych w Szwecji, potem w Estonii, luteranin, mówiący w rodzinie po niemiecku]; jego pomocnicy: do spraw administracyjnych -Essen, do spraw policyjnych Uthof, do spraw wojskowych Rausch von Traubenberg; gubernator warszawski baron von Korff; jego pomocnik Gresser; prokurator Izby sądowej - Herschelmann, jego pomocnik Hesse; dyrektor filii Banku Państwa - baron von Teisenhausen; szef policji - Meyer, szef zarządu miejskiego [mianowany przez rząd prezydent miasta] - Muller. Tylko kurator okręgu naukowego nosił rosyjskie nazwisko". [w:] Dmowski R., Pisma, t. V, Częstochowa 1937, s. 189, i przyp. 1

Podobieństwo wypowiedzi Dmowskiego i Brusiłowa jest uderzające. Obaj autorzy byli w swoich krajach reprezentantami orientacji nacjonalistycznej i publicznie nie kryli się ze swymi antyniemieckimi poglądami. Dla Dmowskiego i Brusiłowa urzędnicy o niemiecko brzmiących nazwiskach byli po prostu Niemcami. Zdaniem obu autorów osoby tej narodowości mogła łączyć wspólnota interesów i przekonań, a co za tym idzie niechęć do narodów słowiańskich.

I teraz pytanie; czy były podstawy by tak sądzić? Zwłaszcza w kontekście Królestwa Polskiego i urzędu generał-gubernatora?

Pierwszym gen.-gub. został mianowany w roku 11/23 I 1874 hr. Paweł E. Kotzebue (1801-1884]; tj. syn Augusta von Kotzebue rodowitego Weimarczyka, po jego dymisji 11/23 V 1880 r., urząd przejął Piotr P. Albiedynski; on to jako jedyny wielkorządca w historii Królestwa Polskiego, walczył w pismach do Imperatora o przywrócenie w szkołach nauki w ojczystym języku, polskim języku; on to bowiem w raporcie rocznym najpoddańszego warszawskiego generał-gubernatora dalej; generała-adiutanta Albiedynskiego o sytuacji Królestwa Polskiego w 1880 roku tj. zaraz po objęciu swego urzędu po Kotzebue; pisał do Cesarza:
"Wprowadzenie jednak języka rosyjskiego jako przedmiotu obowiązkowego nie może być podstawą do uczynienia go językiem nauczania wszystkich przedmiotów kursu szkolnego. Takim językiem powinien zostać rdzenny język mieszkańców, lub też język większości uczących się w szkole, jak to ustanowiono 49 artykułem Najwyższego ukazu z 30 sierpnia 1864 roku i żadnym innym przepisem tego dotychczas nie zmieniono. Dlatego przekształcenie języka rosyjskiego w język nauczania w szkole ludowej nie ma podstawy prawnej..."

Antoni Zaleski, w swoim memuarze "Towarzystwo warszawskie. Listy do przyjaciółki przez Baronową XYZ, oprac. R. Kołodziejczyk, Warszawa 1971, na stronie 106 tak na jego temat prawi: "nie drażnił, nie jątrzył, nie podjudzał, nie pastwił się, postępował sprawiedliwie, nie był eksploratorem, lecz opiekunem kraju, miał pewną dla niego życzliwość i dobre chęci; [...] to wszystko wystarczyło na zdobycie mu takiej popularności, jakiej żaden jeszcze z dygnitarzy rosyjskich w tym kraju nie zażywał."

To dzięki jego staraniom, na Uniwersytecie Warszawskim powołano katedrę filologii słowiańskiej z historią literatury polskiej [12/24 I 1882], a kilka tygodni później decyzją Rady Państwa z 2/14 II 1882 r., "wzmocniono wykład języka polskiego w gimnazjach i szkołach realnych Warszawskiego Okręgu Szkolnego" zwiększając w nich w skali roku liczbę godzin wykładu z 12 do 19. [w:] Sbornik Zakonow. Uzakonienija i razporiażenija prawitielstwa otnosiaszczijesija do gubernii Carstwa Polskogo sostojawszyjesia po priekarszczenii w 1871 godu oficyalnogo izdanija Dniewnika Zkonow Carswa Polskogo, orpacował W. Wyzinowski, t. 21, Warszawa 1885, s. 3, 91-93, oraz; Askenazy S., Sto lat zarządu w Królestwie Polskim 1800-1900, Lwów 1901, s. 58.

Gdy umarł, jak nigdy spotkał się w Królestwie z powszechnym żalem i współczuciem. W zamieszczonym w "Gazecie Warszawskiej" nekrologu tak pisano o zmarłym:
"Wspomnienia pełne współczucia towarzyszyć mu będą do grobu ze strony mieszkańców miasta i kraju tutejszego, którego potrzeby z wielką troskliwością badał i którym, o ile mógł, w zakresie swej działalności zadość uczynić usiłował. Wyrozumiałość, roztropność i szczera dla rządzącego przezeń kraju życzliwość odznaczały tak postępowanie zmarłego, jak jego zamiary, zapewniając mu wyjątkowe poważanie społeczeństwa.
Pokój wieczny niech będzie tej duszy uczciwej, która pamiętała o tych słowach Zbawiciela "Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami bożymi nazwani będą".
[w:] "Gazeta Warszawska" 1883, nr 119.

Nadmienić tutaj wypada, że takiego pożegnania na łamach polskiej prasy i takiej formy podziękowania nie doczekał się żaden z rosyjskich wielkorządców KP.

Wyznaczona na 20 maja/1 czerwca 1883 r. ceremonia pogrzebowa zgromadziła tłumy Polaków, składających pośmiertny hołd.
Według spostrzeżeń francuskiego konsula w Warszawie Adolfa Finota:
"[...] pogrzeb ten był całkowitym kontrastem tamtych [nieprzychylnych Rosjanom] nastrojów ludności. Zwłoki przed transportem do Petersburga wystawione były na Zamku w kaplicy przez cztery dni i były celem nieustającej pielgrzymki. Ludność Warszawy [...] oddawała ostatnią posługę człowiekowi, który w czasie krótkich rządów umiał zaskarbić sobie sympatię przez umiar i chęć porozumienia się.
Jeżeli rozkazy które otrzymywał z Petersburga, nie pozwalały mu czynić więcej dobra, to przynajmniej zawsze starał się interpretować te rozkazy w sposób jak najbardziej liberalny.
Narażał się tym często urzędnikom carskim."
[w:] K. Beylin, Dni powszednie Warszawy w latach 1880-1900, Warszawa 1967, s. 102.

Albiedyńskiego zastąpił gen. Iosif W. Hurko 19/30 V 1883 r., który to najdłużej bo jedenaście lat piastował urząd warszawskiego generała-gubernatora.

I to właśnie Hurkę oryginalnie przedstawił prezydent Warszawy Sokrates Starynkiewicz:

Pod datą 28 sierpnia 1896 roku, prezydent tak zanotował:
"Hurko przyjechał do Warszawy na jeden dzień, zatrzymał się u swego syna, i ja byłem u niego. Próbowałem porozmawiać z nim o stosunkach wzajemnych Rosjan i Polaków i powiedziałem między innymi, że sprawie zbliżenia do nas Polaków wiele szkody wyrządza niekiedy nieudolność, tępota, zbyteczna nadgorliwość drobnych urzędników przy wykonywaniu rządowych rozporządzeń, dotyczących, na przykład, posługiwania się językiem urzędowym. Odpowiedział, że szkodliwa jest nie nadgorliwość, lecz szkodliwy jest, przeciwnie, brak uczuć patriotycznych u Rosjan, i wyjaśnił to na przykładzie: na pruskiej granicy szli urzędnicy, pruski i rosyjski; Prusak nie mówił po rosyjsku, a Rosjanin po niemiecku, rozmawiali więc po polsku, który to język obaj znali; ale dochodząc do środka mostu Prusak nagle przemówił po niemiecku i Rosjanin przestał go rozumieć; zapytał więc, co znaczy ta nagła zmiana? Na co ten odpowiedział uroczyście: Hier ist das deutsche Reich; moim zdaniem, jest to przejaw tępoty Niemca, zaś zdaniem Hurki, powinni się zachowywać tak absolutnie wszyscy Rosjanie, nie tylko urzędnicy"
[w:] Starynkiewicz S., Dziennik 1887-1897, Warszawa 2005, s.199.

Zachęcam do dyskusji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...