piątek, 30 stycznia 2015

Jak to wileński generał-gubernator Kaufman - Polakom w Wilnie "gębę" próbował zamknąć.

Generał-adiutant, gen.-lejt., Konstantin Pietrowicz von Kaufman; od 17/29 kwietnia 1865 r. do 9/21 października 1866, sprawując urząd wileńskiego generała-gubernatora powołał w styczniu 1866 r., komisję Storożenki, której zadanie polegało na ostatecznym rozstrzygnięciu kwestii zmiany języka polskiego w nabożeństwach dodatkowych na język rosyjski, oraz to iż w miesiąc później tj. w lutym 1866 r., Kaufman zdecydował się na wydanie rozporządzenia zabraniającego używania języka polskiego w miejscach publicznych.

W myśl tych przepisów dopuszczalne było nawet karanie osób prowadzących rozmowę w języku polskim na ulicy. Zob. J. Kozłowska-Studnicka, Z dziejów rusyfikacji Litwy – Goworit’ po polski wosprieszczajestsja, „Wschód Polski” R. 2, 1921, nr. 10-12, s. 594-598.

Gorliwość Kaufmana w nasilaniu represji wobec mieszkańców Kraju Północno-Zachodniego, gdy ten był już całkowicie spacyfikowany, spotkała się z wyraźną krytyką nawet w konserwatywnych i reakcyjnych kręgach rosyjskiej biurokracji.

I tutaj zdaniem Aleksieja Gieniego do zupełnie nieoczekiwanej –co by nie rzec- dymisji Kaufmana przyczyniła się jego bliżej nieokreślona, a mająca jakoby szerokie wpływy w Petersburgu, „polska partia”. Kaufmanowi nie pomógł nawet minister wojny Milutin, którego telegram ostrzegał wyraźnie wileńskiego gen.-gub., że „zbierają się nad nim chmury”.

Według krążących plotek wszelkie wątpliwości rozwiązało cięte zdanie Imperatora Aleksandra II, który przechodząc w sali ogólnych przyjęć obok satrapy z 'Wilna', bezceremonialnie oświadczył wielkorządcy Litwy: „Kaufman, znalazłem twojego następcę”
[w:] A. Gienie, Wilenskije wospominanij, „Russkaja Starina”, 1914, nr. 6, s. 580.

Do rzeczy.

Wpadły mi czas temu w ręce wspomnienia Mieczysława Jałowieckiego, pt. Na skraju Imperium, Warszawa 2013 - wywodzącego się z rodu kniazów Pieriejasławskich-Jałowieckich.

Tam oto na stronicy 35 jest zdanie [podaję zupełną cytację]:

"Za czasów szkolnych mało miałem sposobności do bywania w Wilnie, ale w czasie rzadkich bytności w tym mieście starałem się głośno i ostentacyjnie mówić po polsku i ironicznie patrzyłem na policję, która nie ośmielała się zaczepić ucznia Liceum Cesarskiego z Petersburga lub zwrócić mu uwagi." 

Polecam każdemu - sporo ciekawych anegdot, dawno zapomnianych epizodów; jak np. notacja tycząca Szkockiej 'enklawy' w Petersburgu:

"Wśród inżynierów pracujących w Zakładach Aleksnadrowskich było wielu Szkotów i Polaków.
Szkoci w owych czasach tworzyli w tej części Petersburga potężną a zamożną kolonię przemysłową. Posiadali ogromne przędzalnie, jak Newska Manufaktura, czy sławną w całej Rosji fabrykę sukien Tortona oraz papiernie i wielkie browary.
Wysoki płot oddzielał naszą posesję od sąsiadującej z nami parafii szkockiej.
Szkoci, jak wszyscy Anglosasi, żyli własnym, zamkniętym życiem, izolując się od otoczenia i patrząc z wysoka na Rosjan, z którymi mało utrzymywali kontaktów, szczególnie w życiu prywatnym.
Na osiedlu Aleksnadrowskim Szkoci zorganizowali własny klub, posiadali swoje place tenisowe, żaglówki na rzece, swoje sklepy kolonialne, swoje piekarnie, no i rzecz oczywista własną parafię ze szkockim kościołem i angielską szkołą."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...