środa, 2 kwietnia 2014

"Stalinizm to wypaczenia, to nie prawdziwy komunizm, gdyby nie Stalin, komunizm przybrałby świetlane oblicze..."

Tytuł tematu - STALINIZM... - powstał na kanwie zasłyszanej czas temu opinii pewnego Pana... 
A jak ja to widzę?

Cóż, w tej materii wypowiedział się w sposób bardzo klarowny prof. Leszek Kołakowski, w tomie 3, Głównych nurtów marksizmu;

I tak we wstępnie do pierwszego rozdziału o wymowniej nazwie Spór o stalinizm tak oto podaje:

„Nie ma zgody co do tego, w jakim sensie termin „stalinizm” powinien być używany. Oficjalna sowiecka ideologia państwowa nie używa i nigdy nie używała tego słowa, gdyż sugeruje ono istnienie całościowego „systemu” społecznego. Urzędowa nazwa wprowadzona za rządów Chruszczowa brzmi „kult jednostki” czy też „okres kultu jednostki”, przy czym nazwa ta używana jest niezmiennie w kontekście dwóch założeń.
Pierwsze głosi, że przez cały okres istnienia Związku Radzieckiego polityka partii była, „w zasadzie” słuszna i zdrowa, lecz okazjonalnie popełniano pewne błędy, z których szczególnie niemiłym był „brak kolektywnego kierownictwa”, czyli nieograniczona jednoosobowa władza Stalina.
Drugie założenie ustala, że najważniejszym źródłem „błędów i wypaczeń” był nieprzyjemny charakter Stalina, jego żądza władzy, despotyczne usposobienie itd.
Wszystkie owe błędy zostały po śmierci wodza niezwłocznie naprawione, partia zaś wróciła do swoich właściwych zasad demokratycznych, po czym nie ma już o czym mówić.
Głównym błędem Stalina z kolei było masowe mordowanie komunistów, a zwłaszcza wyższej biurokracji partyjnej.
W sumie – rządy Stalina okazują się monstrualnym przypadkiem; żadnego „stalinizmu” ani „stalinowskiego systemu” nigdy nie było, a pewne „negatywne zjawiska” okresu „kultu jednostki” tak czy owak bledną i okazują się tylko błahymi niedociągnięciami na tle wspaniałych osiągnięć systemu sowieckiego.”


Jakkolwiek sam Kołakowski nie brał na serio takiej wersji wydarzeń [dodając; łącznie z jej autorami ;) ], to spór o zakres i sens pojęcia „stalinizm” toczy się w najlepsze już od przeszło pół wieku. 

Niemniej, przyjąłem tutaj koncept Kołakowskiego, iż Stalinizm był wierną kontynuacją leninizmu." Osławiony marksizm-leninizm jest niczym innym jak równaniem: prawda = światopogląd proletariatu = marksizm = światopogląd partii = orzeczenia kierownictwa partii = orzeczenia wodza. 

Ot jest leninowska wersja marksizmu która sprowadzała się w gruncie rzeczy do pierwiastka potencjalnej dyktatury. Już to Trocki przewidywał i pisał o tym w początkach wieku, będąc oburzony na słowa Lenina, by już to po czasie właściwym będąc w pewnej komitywie z Włodzimierzem, popierać zamiary potencjalnej dyktatury.

Stalin natomiast oponował przeciwko używaniu zwrotu marksizm i leninizm [osobno] i zastąpił go słynnym marksizmem-leninizmem. Pierwsza nazwa sugerowała dwie odrębne doktryny, druga natomiast miała podkreślić, że doktryna jest tylko jedna i że leninizm nie jest żadnym szczególnym prądem wewnątrz marksizmu (jak gdyby mogły być inne, nieleninowskie marksizmy), ale marksizmem par excellence, jedynym marksizmem rozwiniętym i dostosowanym do nowej epoki historycznej.
Marksizm-leninizm zatem jest niczym innym, jak doktryną Stalina łącznie z przygotowaną przezeń chrestomatią cytacji z Lenina, Engelsa i Marksa - nie było bowiem tak, w epoce Stalinowskiej, by wolno było każdemu cytować dowolnie Marksa, Lenina czy nawet Stalina samego; marksizm-leninizm zawierał tylko te cytaty, a w każdym razie zgodne z aktualnie przezeń autoryzowaną doktryną. 

Wszystko,

Pozdr.
Marcin


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...