wtorek, 4 marca 2014

Kariera Bałtów, w administracji Imperium Rosyjskiego oraz Królestwa Polskiego

Wróciłem ostatnimi czasy myślami do kwestii narodowości w armii rosyjskiej XIX i pierwszej dekady XX wieku. I tak przeglądając swoje zapiski, czytając różniste wspomnienia uderzyła mnie teza wysuwania przez generała Brusiłowa, iż wielka wojna została przegrana przez Rosję na skutek zdradzieckiej postawy urzędników i oficerów niemieckiego pochodzenia.

Poniżej cytowane obserwacje Aleksieja Brusiłowa pochodzą z lat 1912-1913, gdy oficer ten przebywał w Warszawie pełniąc funkcję zastępcy dowódcy WOW
"Nie mogę nie odnotować dziwnego wrażenia, -pisał w swych wspomnieniach Brusiłow- które wywierała na mnie wtedy cała wyższa, warszawska administracja. Wszędzie przełożonymi byli Niemcy: generał-gubernator Skałon, ożeniony z baronową Korff, gubernator jej krewny Korff, pomocnik generał-gubernatora Essen, naczelnik żandarmów Uthof, kierownik kantoru Banku Państwa baron Tiesenhausen, naczelnik zarządu pałaców Tiesdel, oberpolicmajster Meyer, prezydent miasta Muller, prokurator Hesse, kierownik izby kontroli von Miclow, wice-gubernator Gresser, prokurator sądu Lieven, oficerowie sztabowi przy gubernatorze Engelstrom i Fechtner, naczelnik kolei żelaznych w Królestwie Hesket itd. Mnie mianowano po odejściu Herschelmanna i byłem takim ostrym dysonansem: Brusiłow. Za to po mnie otrzymał to stanowisko Rausch von Traubenberg" [w:] Brusiłow A.A., Moi wspomninanija, Moskwa-Leningrad 1929, s. 47.

W identyczny sposób wyraził swoje racje Dmowski, w opublikowanej w 1925 roku książce "Polityka polska i odbudowanie państwa", wspomniał on, że:
"Historyczny rok 1914 zastał w Warszawie najwyższe urzędy obsadzone w sposób następujący: generał-gubernator, z władzą cywilną i wojskową von Skalon [z rodziny hugenotów osiadłych w Szwecji, potem w Estonii, luteranin, mówiący w rodzinie po niemiecku]; jego pomocnicy: do spraw administracyjnych -Essen, do spraw policyjnych Uthof, do spraw wojskowych Rausch von Traubenberg; gubernator warszawski baron von Korff; jego pomocnik Gresser; prokurator Izby sądowej - Herschelmann, jego pomocnik Hesse; dyrektor filii Banku Państwa - baron von Teisenhausen; szef policji - Meyer, szef zarządu miejskiego [mianowany przez rząd prezydent miasta] - Muller. Tylko kurator okręgu naukowego nosił rosyjskie nazwisko". [w:] Dmowski R., Pisma, t. V, Częstochowa 1937, s. 189, i przyp. 1

Podobieństwo wypowiedzi Dmowskiego i Brusiłowa jest uderzające. Trudno wyrokować o tym, czy przedstawione sugestie, przywodzące nieodparcie na myśl spiskową teorię dziejów, polegają na prawdzie. Jedno wszakże nie ulega wątpliwości - obaj autorzy byli w swoich krajach reprezentantami orientacji nacjonalistycznej i publicznie nie kryli się ze swymi antyniemieckimi poglądami. Dla Dmowskiego i Brusiłowa urzędnicy o niemiecko brzmiących nazwiskach byli po prostu Niemcami. Zdaniem obu autorów osoby tej narodowości mogła łączyć wspólnota interesów i przekonań, a co za tym idzie niechęć do narodów słowiańskich.
Postaram się omówić korzenie tzw. Bałtów począwszy od II połowy XIX wieku aż do wybuchu wojny, a co istotniejsze faktyczny/bądź prawdopodobny, stosunek do Imperium Rosyjskiego.
Zbieram również od dłuższego czasu materiały na temat zdolności operacyjnych WOW za okres 1894-1910, i w tej kwestii będę przedstawiał w temacie moje własne obostrzenia co do postrzegania narodowości -nie tylko niemieckiej w korpusie oficerskim Armii Imperium Rosyjskiego.

Przyjąć można metodologię zawartą w wykładzie Szwarca i Wieczorkiewicza [O roli tzw. Bałtów w dziejach Rosji XIX i XX w., KH, t. XXXVIII, 1981, NR. 4, s. 1067-1082].

Użycie zwrotu "Niemcy bałtyccy" wyklucza z badanej zbiorowości rody bałtyckie o innym niż niemieckie pochodzeniu. Tymczasem w rzeczywistości szlachta bałtycka była zróżnicowana pod względem etnicznym. Mimo, że społeczność ta składała się w większości z Niemców, to jednak należały do niej również rodziny o innym niż niemieckie pochodzeniu, np. potomkowie Szwedów, francuskich hugenotów, Szkotów [ot wódz wojska rosyjskiego z 1812 roku Barclay de Tolli], a nawet zgermanizowanych Rosjan.

Dlatego przyjmuję w tej dyskusji, ex post, że interesująca nas społeczność będzie określana za Szwarcem i Wieczorkiewiczem mianem tzw. Bałtów.

Wśród interesującej nas zbiorowości wyodrębnić można trzy grupy o odmiennym pochodzeniu i tradycjach historycznych.

[1] Do pierwszej, która obejmowała dawną szlachtę osiadłą nad Bałtykiem w średniowieczu, zaliczyć możemy ród Pahlenów. Jego protoplastą według Estlanda [Bd III, Gorlitz 1929-1930, s. 147-153], był działający pod koniec XIII w. rycerz Johan de Pala. W XVII w. jego potomkowie podjęli służbę w armii szwedzkiej i brali udział w wojnach z Polską. Po zajęciu Inflant przez Rosję Pahlenowie przeszli na służbę imperatora.
W owym to czasie ród podzielił się na dwie linie inflancką i kurlandzką. Reprezentantami tej drugiej gałęzi rodu byli rosyjski minister sprawiedliwości Konstanty von der Pahlen i noszący to samo imię jego syn - wicegubernator warszawski, a za czasów wojny 1831 r., m.in. dowódca I korpusu piechoty, Piotr Piotrowicz von der Pahlen.

[2] Do drugiej, potomków niemieckich mieszczan przybyłych do guberni nadbałtyckich z Rzeszy, należał np. generał-gubernator warszawski Paweł hr. Kotzebue, który zasłynął referatem w sprawie Warszawskiego Okręgu Wojskowego za rok 1874, tj. rok reform Milutina. Jego dziad był pastorem w Magdeburgu i nie legitymował się szlacheckim pochodzeniem. Nobilitację uzyskał dopiero ojciec przyszłego wielkorządcy Królestwa, niemiecki dramaturg o ultrakonserwatywnych poglądach August Kotzebue. On to też wybrał dla swego rodu nowe miejsce osiedlenia, którym była gubernia estlandzka. W samych Niemczech August miał opinię osoby co najmniej kontrowersyjnej. Podejrzewany był o sprzyjanie reakcyjnym monarchom i szpiegostwo na rzecz Rosji, za co w 1819 r., został zamordowany przez studenta Karola Sanda.

[3] Trzecią grupę stanowili potomkowie emigrantów przybyłych spoza państw niemieckich. Do tych osób należał jeden z wielkorządców Królestwa, wspomniany zarówno przez Brusiłowa jak i Dmowskiego generał Gieorgij Skałon. Jego przodek, szlachcic-hugenota Jerzy de Scalon, po zniesieniu w 1685 r. edyktu nantejskiego opuścił Francję i osiedlił się w Szwecji. Stamtąd jego synowie przenieśli się do Rosji. W nowej ojczyźnie Skałonowie zmienili pisownię nazwiska, acz pozostali wierni protestantyzmowi. Na przestrzeni wieków ród ten dał Rosji kilku wyróżniających się generałów, administratorów i urzędników.

Pozdrawiam,
Marcin

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...