sobota, 9 listopada 2013

Popis plutonu służbowego pułku 1-go ułanów na dziedzińcu Saskim przed Mości Wielkim Kniaziem Konstantym, w końcu lipca 1827 roku

Piękny to obrazek kreśli swym piórem Goczałkowski, późniejszy oficer ułanów. Ot popis plutonu służbowego pułku 1-go ułanów na dziedzińcu Saskim przed Mości Wielkim Księciem Konstantym, w końcu lipca 1827 roku

">>Tęgo! tęgo! bardzo dobrze!<< zacierając ręce, klepiąc się w takt po udzie, wołał Konstanty, a skoro się pluton sformował, obok księcia stojący, ciągle go salutujący, z ogromnym brzuchem dowódca ułanów Tomicki, istna ironia lekkiej kawaleryi, zakomenderował: >>Do defilowania - galopem!<< Muzyka zagrała galopadę - i niewidziane dziwy ujrzałem, koń w konia jak Fany Elsner albo Tagliony (słynni ówcześni baletnicy -M.), z taką gracyą, lekkością, nie dotykając prawie ziemi, z jakąś ulożoną minką baletniczą, równając się przytem w szeregach, najdokładniej puszcza się galopem! już o jeźdźcach nie wspomnę, bo ci mi się nie ludźmi tego świata wydawali, lecz w rozgrzanej wyobraźni zdało mi się mieć przed oczyma jakąś falangę nadziemską!... Nie dziw tedy, że wyszły mi z pamięci grenadyery, choć jednego z nich miałem obok siebie, bo w tej uroczystej chiwli poślubiłem dozgonną wiarę ułanom! - Wtem trąbka dała sygnał! cały pluton schyla lance i wpół ucha końskiego, z krzykiem hurra! puszcza się do ataku; lecz za podwójnym znakiem - konie zaryły tylnemi kopytami w ziemię i jak dwa wyciągnięte sznury, najspokojniej pluton zatrzymał się, a lance wróciły na swoje miejsce. Cichość najuroczystsza panowała w szeregach, tylko było słychać parskanie niechętnie powstrzymywanych ochotnych i dzielnych biegunów. Uradowany książę galopem przypadł przed front, wołając:
>>Bardzo dobrze, dzieci, dziękuję, tęgo było! tęgo! Tomicki! dziękuję ci! twoje ułany szlachta! szlachta! w rozkazie dziennym ogłosić moje zadowolenie z dnia dzisiejszego, wszystkim - po formie było, po formie! szczególniej dziękuję ułanom i dowódzcy - dziękuję - bardzo dziękuję!<<
I zacierał ręce - i podgwizdywał, cieszył się jak dziecko..."


Chciałbym w tym miejscu uszczknąć kilka słów o jenerale Janie Tomickim.
Według memuaru Tomasza Skrodzkiego, którego rękopis pt. Ogólnie skreślone uwagi o powstaniu 29 XI 1830 r., rkps 4951/I znajduje się w bibliotece zakładu narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu, na kartach 147-148, tak oto o nim rzecze: "dzielny kawalerzysta, dobry i sumienny administrator, najlepszy kolega i patriota".
Wspomniany już Goczałkowski, służący w 1 pułku ułanów, przedstawił swego dowódcę jako człowieka krewkiego i dobrego szermierza, któremu zdarzyło się raz "pokaleczyć" celników w Terespolu, a innym razem pruskich oficerów w Poznaniu.
Natomiast Czajkowski, wspominając o jenerale przytoczył fakt iż niezbyt przepadał za Niemcami, a także i o fakcie że miał skłonności do kieliszka, "wznosząc nieustannie toasty [za zdrowie wielkiego księcia]".
Służbę swoją zaczął prawdopodobnie w 5 pułku strzelców konnych Księstwa Warszawskiego na przełomie 1806/1807 roku. Wziął udział w wojnie polsko austriackiej 1809 roku, po której to został awansowany na szefa szwadronu i przeniesiony do 6 pułku ułanów [9 X 1809 r.]. W kwietniu 1811 r., trafił do 11 pułku ułanów, w którego to szeregach odbył kampanię 1812 roku, walcząc m.in. w słynnym boju kawaleryjskim pod Mirem. Po powrocie do kraju, awansował najpierw na majora [18 I 1813 r.], a następnie na pułkownika [11 II 1813 r.], obejmując komendyrę nad 11 pułkiem ułanów.
W czasie reorganizacji wojska Księstwa Warszawskiego w Saksonii, regiment ten został wcielony do 3 pułku ułanów. Następnie Tomicki w styczniu 1814 roku objął komendyrę nad 1 pułkiem ułanów.

Pozdr.
Marcin F. Michalski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...