środa, 17 kwietnia 2013

Recenzja pióra Lamy Safari Matte Black - czyli rzecz o przodowniku pracy

Pióro Lamy Safari Matte Black - F zakupiłem czas już jakiś temu, dołączając doń tłoczek Z 24. Obecnie atramentem jakim napełniam "lamę" jest niebieski Waterman typu Florida Blue.

© Marcin F. Michalski - gatczyna.blogspot.com 


Wybór pióra wiecznego jako podstawowego przyrządu piśmienniczego był dla mnie nie lada wyzwaniem. Równocześnie wymagania które postawiłem przed potencjalnym kandydatem były żeby nie rzec; nieprzyzwoite. W pierwszej kolejności potrzebowałem dobrej stalówki, stalówki nie tyle przepięknie ozdobionej, pozłacanej; bardzo drogiej, a raczej taniej, najlepiej wymiennej, świetnie piszącej, która może nie zachwyca wyglądem, ale jest solidną, zdolną zapisać setki stron bez słowa sprzeciwu tudzież defetyzmu. Następnie - wygląd i wytrzymałość. Ergonomia; to podstawa przy mojej pracy, ale również cenię klasyczny wygląd.
Ostatni etap - cena - do 200 zł

© Marcin F. Michalski - gatczyna.blogspot.com 

Przez dwa lata byłem użytkownikiem Pelikana M200 - czarny, również ze stalówką F. Tym niemniej, zauważyłem w moim egzemplarzu kilka niedociągnięć technicznych:
Pierwsza, dość irytująca, objawiała się w rysowaniu korpusu pióra przez zakręcaną nań skuwkę, która nie będąc należycie obrobioną od wewnątrz, tworzyła "lustrzane odbicie" gwintu. Korpus natomiast był podatny na zarysowania i choć pióro trzymałem po skończonej pracy w ściereczce z mikrofibry, zastane rysy nie tyle utrzymywały się na stałym poziomie ile systematycznie ich przybywało.
 
Czyżby coś było na rzeczy z podważaniem tezy o tzw. niemieckiej precyzji?

Nie zniechęcając się jednak do naszego zachodniego sąsiada, postanowiłem sobie sprezentować pióro ichniejszej manufaktury. I tak trafiłem na Lamy Safari... łączna cena mojego modelu z tłoczkiem wraz z przesyłką zamknęła się na 98 zł.

Z początku byłem troszkę sceptycznie nastawiony, do futurystycznie zaprojektowanej skuwki, oraz może nieco dziecinnie jak na pierwszy rzut oka zaprojektowanego korpusu.

Wszystkie troski uleciały z chwilą przybycia nabytego przyjaciela. Okazało się że obawy co do skuwki są bezzasadne.
Firma Lamy stworzyła jedną z najpraktyczniejszych skuwek jaką miałem przyjemność użytkować. Odpowiednio wyprofilowany klips, bezproblemowo daje się zapinać o kieszeń koszuli a następnie intuicyjnie wyjmować z chwilą gdy poczujemy potrzebę pisania.


© Marcin F. Michalski - gatczyna.blogspot.com

Korpus, który posądzałem o dziecinność, okazał się być ergonomicznym majstersztykiem! Specjalne wklęśnięcia na palce, idealnie sprawują się przy dłuższym pisaniu, nieporównywalnie lepiej niż w Pelikanie, przy którym po zapisaniu 4 stron A4, musiałem pasować na czas jakiś.

Waga oraz wielkość pióra są również praktyczne; ani nie za dużo ani nie za mało - w sam raz. Większa waga sprawa że pisanie po X-czasie męczy, mniejsza paradoksalnie również powoduje taki efekt.

  
 Wytrzymałość na rysy pióra Lamy, do dzisiaj mnie zadziwia... Specjalny rodzaj tworzywa z którego jest lany korpus i skuwka, sprawia że nie chwytają się go żadne zarysowania. Na powyższym załączonym zdjęciu, dostrzec można tłoczek Z 24.

Interesującą ciekawostką może być fakt iż tłoczek łączy się z piórem poprzez wpięcie go dwoma małymi bolcami w zatrzaski umieszczone na korpusie.
Po takim zamontowaniu mamy pewność że przy upadku, bądź mocnym szturchnięciu, "nabity" tłoczek nie zsunie się z mocowania.


Ostatni aspekt: stalówka.
W moim modelu jest ona pomalowana proszkowo na czarno. Miękkość F. Pisze płynnie, bez przerw w dostawie atramentu; o dziwo nawet po dłuższym nieużytkowaniu "dziób" nie wysycha. Istnieje możliwość wymiany stalówki [na youtube można znaleźć prosty sposób zdjęcia jej z mocowania]. Należy tylko wyposażyć się w takowe u dystrybutora. Niestety w Polsce nie mogę doszukać się sklepu który oferowałby takowe "akcesorium". Tym niemniej do dostania jest np. na e-bayu, za grosze.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...