piątek, 15 czerwca 2012

Proces Romualda Traugutta i Członków Rządu Narodowego - I

Była zimna październikowa noc 1863 roku, na ulicy Długiej, rotmistrz Wallendorf, dowodzący II szwadronem, warszawskiego dywizjonu żandarmerii, zszedł ze swojego "dońskiego" konia. Wybrał go niespełna tydzień wcześniej, spośród tuzina, sprowadzonych przez jednego Żyda z Ukrainy, a co to ów miał zakład na Pradze. Zrugał go wtenczas straszliwie, za złe prowadzenie, niepodkucie na ostro, a i za to... że to Żyd, a on rotmistrz, oficer 3 Okręgu Żandarmerii!
Poprawiwszy pałasz, rozkazał pierwszemu plutonowi zejść z koni, zająć pozycję po obu stronach ulicy, a podoficerowi policji z cyrkułu III, ze swoimi ludźmi zrobić przejście w domu Nr 535.


W nocy 12 października, aresztowano kupca Franciszka Rozmanitha jak i jego brata Antoniego, poddanych austriackich. Franciszek okazał się być w pawilonie X cytadeli, podczas przesłuchania szefem ekspedytury powstańczej. Ot preludium późniejszego procesu Traugutta się dopełniło.

Praca o warszawskim dywizjonie żandarmerii w operacji pacyfikacyjnej powstańców styczniowych, tj. głównych komórek organizacyjnych na terenie Warszawy, postępuje.
Był to niezwykły twór organizacyjny istniejący w strukturze Żandarmerii Imperium Rosyjskiego. Dywizjon, który w końcu 1864 roku liczył prawie 600 szabel, był w istocie wzorowany na regimentach dragonów.

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...